Gazeta Panorama OPOLSKA Wydawnictwo OPOLMEDIA Kontakt
panorama opolska

Wiadomości z Opola i okolic

Środa, 14 listopada 2018
Imieniny: Emila, Laury, Rogera


Wiersze w autobusie MPK


em 27.11.2009

Już w trzech kolejnych miastach na Opolszczyźnie osoby jeżdżące autobusami MPK mogą uprzyjemniać sobie czas czytaniem wierszy.


Na pomysł stworzenia Opolskiej Linii Poetyckiej trzy lata temu wpadli: Walery Sikora i Jacek Struś. Najpierw idea rozkwitła w ich rodzinnym mieście. 21 marca, gdy obchodzony jest Międzynarodowy Dzień Poezji, w Nysie, Kędzierzynie-Koźlu, Brzegu i Opolu rozwieszono ponad 500 wierszy. Ich autorami są twórcy z całego świata, m.in. Niemiec, Stanów Zjednoczonych, Litwy, Belgii, Holandii, Szwecji. Na konkurs ogłoszony przez Miejski Ośrodek Kultury w Kędzierzynie-Koźlu wpłynęło ponad 180 prac. Najmłodszy autor miał 13 lat, a najstarszy - 78. Pomysłodawcy zapowiadają, że nadesłane prace będą również umieszczone na przystankach autobusowych. 58-letni Walery Sikora poznał 28-letniego Jacka Stasie w firmie ochroniarskiej. Połączyła ich wspólna pasja i wrażliwość. Oboje pisali wiersze. Obecnie Sikora jest stróżem, a jego młodszy kolega pracuje za granicą, m.in. w Izraelu, Danii. Nigdy nie bali się pracy. Jacek stał się mistrzem w filetowaniu ryb. Wielokrotnie mówił, że rzeźbi w mięsie. Dobrze wiedzą, że życie potrafi zaskakiwać i właśnie dlatego chcieli, aby w autobusach pojawiła się poezja tworzona przez amatorów i profesjonalistów. Walery Sikora

GOTYCKA PIEŚŃ

magiczny ptak nieziemskim głosem wyćwiercza tęsknotę za normalnością
empirycznym wiciem gniazda wśród czarnego bzu za ukochaną,
której skrzydła nie błyskają poświatą magii
zaś jej głos jest chrapliwy od ciągłego narzekania na brak puchu i jedzenia tyle dziobów do karmienia pierwsza miłość w pysku kota zimna trawa, zimne niebo zimna przyjaźń z cud kolegą tak się pętli chętka z chęcią tak osiada na mieliźnie aż magiczny ptak rozbłyśnie

OBYCZAJ w dniu żałoby zasłaniasz lustro kirem brezentem ceratą by nie widzieć czerwonych oczu rozbłysłych widokiem otchłani i wnętrza bladej ręki lgnącej z drugiej strony w niemym pozdrowieniu

SKLEROMERYK Pewien pan z osiedla Azot Co wieczór bestialsko darł koty Kochany przez psy i szczenięta Płakał rano, że nie pamięta Sklerotyk, tej mokrej roboty Jacek Staś

I N V A L I D Zazdrości wolnym stworzeniom Podziwia samotne matki rogaczy Psychiatrów straganiarzy bezdomnych Za ich energię ryzyko siłę Sztuczne zrozumienie wypchaną nadzieję Bije brawo gdy paplają w radiu o przyszłości Jakby chcieli prostować historię Zrobili z niego manekina Stojącego na rogu ulicy Choć to żywy człowiek Tylko pracy nie ma - amputowali mu dłonie przy redukcji etatów.

P U S Z K A Zmieszczono mnie w puszce Kontrolowanej przez Istotę o wielkim imieniu Bo tak miało być najwidoczniej Ósma rano, poród pierwszy krzyk i jestem Guzikiem turlającym się Po schorowanej ziemi Wszechpotężny totalizator wylosował Mnie i wrzucił w zawartość świata