Gazeta Panorama OPOLSKA Wydawnictwo OPOLMEDIA Kontakt
panorama opolska

Wiadomości z Opola i okolic

Wtorek, 13 listopada 2018
Imieniny: Arkadii, Krystyna, Stanisławy


W cieniu Gór Opawskich


amal 19.07.2016

Czasami turysta poszukuje atrakcji, tłumów ludzi, miejsc, w których można się dobrze zabawić i o nocnych szaleństwach opowiadać po powrocie przyjaciołom.


Czasami jednak szuka miejsc, które niosą wycieszenie, dawno zapomniane historie i otoczone są przyrodą wzbudzającą niemy zachwyt.

Takie miejsce jest na Opolszczyźnie, tuż przy granicy polsko-czeskiej. Park Krajobrazowy Góry Opawskie, będący częścią Sudetów, to miejsce chętnie odwiedzane przez miłośników, chcących na chwilę oderwać się od codzienności. Najwyższych wzniesieniem jest Biskupia Kopa, która ma 889 m n.p.m. Nazwa wywodzi się z 1474 roku, gdy ziemie te otrzymali biskupi wrocławscy od króla węgierskiego Macieja Korwina. Szczytu nie można przegapić, bo wieńczy go kamienna wieża widokowa z końca XIX w. 18-metrowa budowla powstała w 50. rocznicę panowania cesarza Franciszka Józefa I. Z jej korony rozciąga się widok na Jesioniki, masyw Śnieżnika i Góry Złote.

Biskupa Kopa to szczyt, który należy zdobyć, ale dla tych, którzy chcą chwilę odsapnąć tuż przed celem, czeka schronisko na wysokości 850 m n.p.m. Można w nim się zatrzymać na ciepły posiłek czy też nawet nocleg. Panorama z okiem na okoliczne lasy będzie idealnym balsamem dla codziennie zagonionej duszy.

Malowniczy dom turysty „Pod biskupią kopą” to historyczny obiekt, oddany do użytku w lipcu 1924 roku. Jego twórcą był Georg Döring, członek Śląskiego Sudeckiego Towarzystwa Górskiego. Nazwano go wówczas Schroniskiem Górnoślązaków. Okazało się, że pomysł był strzałem w dziesiątkę. Turystów było tak wielu, że już w latach 1926-27 trzeba było je powiększyć, przy okazji budując wygodniejszą drogę dojazdową. Dziś organizowane są w nim imprezy okolicznościowe, a miłośnicy gór zawsze znajdą nocleg i ciepły posiłek. Biskupia Kopa słynie z ciekawych szlaków pieszych, rowerowych, a zimą pojawiają się tu narciarze.

Sanktuaria dla romantyków i pielgrzymów
W czasie wędrówki warto zobaczyć dwór oraz kościół w Jarnołtówku z marmurową XVII-wieczną chrzcielnicą, kaplicę polową w Cichej Dolinie, obelisk Eichendorffa na Kobylicy czy też odpocząć nad przełomem Złotego Potoku. W parku wytyczono kilka ścieżek przyrodniczych prowadzących do najpiękniejszych miejsc w Górach Opawskich. Nie trzeba być wytrawnym grotołazem, gdyż łagodne wzniesienia idealne są nawet dla rowerzystów.

Kilka kilometrów stąd jest ośrodek pielgrzymkowy Marii Panny Nieustającej Pomocy w pobliżu Złotych Hor. Ze względu na swoje zawiłe losy znacznie różni się od innych miejsc pątniczych. W czasach komunistycznych został całkowicie zniszczony. Udostępniony jest dzisiaj dla podróżnych dzięki determinacji i odbudowie, która miała miejsce w latach 90. ubiegłego wieku. Obecnie jest znowu ważnym ośrodkiem pielgrzymkowym, w którym spotykają się wierni z całej Europy.

Warto dotrzeć również do sanktuarium św. Józefa w okolicy Prudnika. Dziś to miejsce niemal romantyczne, ale jego historia związana jest z życiem prymasa Polski Stefana Wyszyńskiego. Nakręcono już wiele filmów i opisano uwięzienie duchownego (od 1953 roku do 1956 roku) przez władze komunistycznej Polski, ale rzadko wspomina się tzw. epizod prudnicki. Klasztor franciszkanów nadawał się idealnie na stworzenie w nim więzienia i internowanie Prymasa Tysiąclecia. Miejsce jest bowiem w pewnym odosobnieniu i nie przebiegają tędy szlaki, którymi mógłby ktoś niespodziewanie przejeżdżać. Kompleks sakralny znajduje się kilka kilometrów od centrum Prudnika i otoczony jest gęstą ścianą drzew. W 1954 roku usunięto z klasztoru franciszkanów, a klasztor zamieniono w silnie strzeżoną twierdzę. Otoczono go ponad trzymetrowym ogrodzeniem oraz kolczastym drutem. Po roku izolacji pod koniec października 1955 roku kardynała przeniesiono do kolejnego miejsca internowania - do klasztoru nazaretanek w Komańczy.

Obok prudnickiego klasztoru znajduje się grota lurdzka, wybudowana w 1904 roku z tofu wulkanicznego. Sprowadzono go tu specjalnie z Nadrenii. To nie jedyne miejsce, do którego warto dotrzeć. Wokół sakralnego kompleksu wyznaczono drogę krzyżową, która wije się pomiędzy okolicznymi drzewami. Przechodzi tuż koło leśnego cmentarzyku, na których chowano od wieków zakonników. Niedaleko wznosi się wieża widokowa, z której roztacza się panorama na Góry Opawskie.