Gazeta Panorama OPOLSKA Wydawnictwo OPOLMEDIA Kontakt
panorama opolska

Wiadomości z Opola i okolic

Środa, 11 grudnia 2019
Imieniny: Biny, Damazego, Waldemara


Puma zamieszkała na Opolszczyźnie - pozostawia po sobie krwawy trop


am 29.04.2009

Od kilku tygodni mieszkańcy Opolszczyzny zamarli z przerażenia. Podobno w lasach pojawiło się 70-kilogramowe zwierzę, które bardziej przypomina pumę lub jaguara niż rodzimego wilczura. Wieść rozniosła się szybciej niż błyskawica. Jedni pukali się w czoło, inni zaczęli zamartwiać. Wielu przypomniało sobie o kangurze, który w lecie uciekł z Mosznej.


Puma postanowiła w końcu się ujawnić swoim miłośnikom i przeciwkom. Do wielkiego show doszło w Rogowie Opolskim, gdzie zwierzę nie tylko pokazało się kilku osobom z lornetkami, ale również pozwoliło sfilmować Reinholdowi Wintersteinowi. Widoczne drapieżnik miał dość medialnych spekulacji, czy przypadkiem nie jest tworem dziennikarskiej kaczki. 24 kwietnia dała się uwiecznić po raz kolejny w okolicach powiatu kędzierzyńsko-kozielskiego oraz głubczyckiego. Wygląda na to, że określiła już swój rewir i teraz go jedynie patroluje. Egzotyczny gość swój trop znaczył zabitymi zwierzętami. Jego łupem padają najczęściej sarny, choć we wsi Mokra (powiat prudnicki) zapolował w oborze na siedem cieląt, siedem warchlaków, dorosłą świnię, a w Łanach (powiat kędzierzyńsko-kozielski) na króliki. Myśliwi zamontowali kilkanaście pułapek w głubczyckich lasach. Burmistrz wydał zakaz wchodzenia do lasu. Bezpośrednim świadkiem spotkania z wielkim kotem był Lech Kubat z Głubczyc. Jechał małym fiatem, gdy nagle przed maską zobaczył sarnę. Chwilę potem coś ciężkiego wskoczyło na dach jego samochodu. Dostrzegł tylko białe futro i długi ogon. Pozostały za to odciśnięte ślady pazurów i zniszczona blacharka. 17-letniemu Piotrowi Borelowskiemu z Dobieszowa (powiat głubczycki) udało się sfilmować zadziwiającego drapieżnika, gdy zwierzę przechadzało się wokół domostwa. 25 marca sprawą zajął się wojewódzki sztab kryzysowy. W Opolskim Urzędzie Wojewódzkim najtęższe głowy debatowały co począć z tak niecodziennym problemem. Wiedzieli bowiem jak należy postępować, gdy pojawia się fala powodziowa, ale do tej pory nikt nie napisał okólnika, obwieszczającego ekspansję dzikich zwierząt. Ustalono, że na ewentualny atak nieznanego osobnika narażeni są mieszkańcy pięciu powiatów: nyskiego (jego wschodniej części), prudnickiego, głubczyckiego, kędzierzyńsko-kozielskiego, krapkowickiego oraz opolskiego (południowej części). Oprócz służb Wojewody Opolskiego, w sprawę zaangażowano także Polski Związek Łowiecki, Straż Łowiecką, Policję i - poprzez Dyrekcję Lasów Państwowych w Katowicach - także leśniczych. Teren prawdopodobnego przebywania kota jest więc cały czas penetrowany i obserwowany, poszukiwane są ślady zwierzęcia. Wojewoda Opolski Ryszard Wilczyński podjął decyzję o uruchomieniu w Wojewódzkim Centrum Zarządzania Kryzysowego OUW specjalnej infolinii. Pod numerami 0-800 163 136 lub (z komórek) 77 92 87 przez całą dobę można zgłaszać wszelkie sygnały dotyczące zwierzęcia, zaobserwowanych śladów itd. W tej sprawie można także dzwonić na policyjne numery 997 i 112. Ryszard Wilczyński zwrócił się do starostów o pilne wydanie komunikatu z apelem do mieszkańców o: * dokładne zamykanie wszelkich pomieszczeń ze zwierzętami hodowlanymi i domowymi * zwracanie szczególnej uwagi na dzieci * nie wchodzenie do lasów i nie przebywanie w ich okolicach * zrezygnowanie z dalekich spacerów z psami * nieangażowanie się w poszukiwanie zwierzęcia. W przypadku zlokalizowania zwierzęcia natychmiast na miejsce udadzą się: dyrektor opolskiego ZOO Lesław Sobieraj, Prezes Polskiego Związku Łowieckiego Wojciech Plewka oraz dyrektor Wydziału Bezpieczeństwa i Zrządzania Kryzysowego OUW Henryk Ferster. Nie wiadomo skąd wziął się dziki kot na Opolszczyźnie. Teorii jest co najmniej kilka. Wiadomo na pewno, że nie uciekł z żadnego ogrodu zoologicznego. Pozostaje więc nielegalny przemyt dzikich zwierząt. Być może śliczny drapieżnik nagle zbyt szybko urósł i znudził się właścicielowi. Pół roku temu dorodny okaz pumy widziany był w okolicach Krakowa. Być może to ten sam osobnik. Lesław Sobieraj, dyrektor opolskiego ZOO, oglądał kota na wideo. Jego zdaniem może to być puma lub lampart. Zwierzęta te osiągają prędkość 70 kilometrów na godzinę. Ofiarą drapieżnika była sarna znaleziona 27 marca w Dobrej (powiat krapkowicki) oraz 17 kwietnia we wsi Ochodze (powiat opolski). To nie pierwszy przypadek polowania na zwierzęcego zbiega. W czasie wakacji po Opolszczyźnie biegał kangur z gatunku walania benetta. Uciekł ze Stadniny Koni w Mosznej (powiat krapkowicki), gdzie został przywieziony do mini zoo wraz ze swoją życiową partnerką. Para czekała na potomstwo, więc pracownicy dowcipkowali, że kangur wybrał wolność i opuścił ciężarną żonę. Trudno było go dogonić, ponieważ poruszał się z prędkością 60 km/godz. Po kilku dniach młody samiec wrócił jednak do domu. Puma (kuguar, górski lew) To największy przedstawiciel z kociej rodziny. Osiąga długość od metra do dwóch metrów. Waży ok. 100 kilogramów. Żyje do 18 lat. Jego terytorium obejmuje ok. 50 km kwad. Głównie żywi się ssakami. Przepada za jeleniowatymi. W poszukiwaniu pożywienia przebywa nawet 30 km. Należy do samotników. Nie jada nieświeżego mięsa. Mieszka w Ameryce Południowej i Środkowej. Może podskoczyć na wysokość 5 metrów. Lampart Ma podobną długość ciała jak puma. Lubi też samotność. Żyje ok. 15 lat. Waży ok. 60 kg. Chętnie wspina się na drzewa. Mieszka w Afryce i Azji Południowej. Żywią się średniej wielkości zwierzętami roślinożernymi, jak świnie, antylopy, ale chętnie przekąszą ptaka lub królika. Terytorium łowieckie sięga 40 km kwad.