Gazeta Panorama OPOLSKA Wydawnictwo OPOLMEDIA Kontakt
panorama opolska

Wiadomości z Opola i okolic

Środa, 27 stycznia 2021
Imieniny: Anieli, Juliana, Przemysława


Norbert Rasch: Chciałem być misjonarzem


Agnieszka Malik 05.08.2014

Norbert Rasch, były przewodniczący Towarzystwa Społeczno-Kulturalnego Mniejszości Niemieckiej na Śląsku Opolskim zdradza sekrety ze swojego życia.


Z domu rodzinnego pamiętam najbardziej...
Świniobicie. Zjeżdżała się na nie cała rodzina. Pamiętam unoszące się opary nad kuchnią. Zimą szybko robiło się ciemno, więc zawsze towarzyszyła mu specyficzna atmosfera podekscytowania. Mężczyźni byli osobno, a kobiety z młodszymi dziećmi w innej części domu. Wszędzie pełno było ludzi, nawet do trzydziestu osób. Świniobicie trwało dwa dni. Fragmenty mięsa były skrupulatnie podpisywane, ponieważ nie było wówczas zamrażarek i porcje trafiały do jednej lodówki.

W dzieciństwie bałem się...
Czarnej wołgi, którą straszono wszystkie dzieci. Często wracałem wąską ścieżką przez pola, bo wiedziałem, że tędy samochód nie może przejechać. Przerażała mnie również ciemność, szczególnie gdy wracałem wieczorem z kościoła, gdzie służyłem do mszy jako ministrant. Przechodziłem koło rzeźni. Wydobywały się z niej kwiki i przerażające dźwięki.

Dziś zmieniłbym...
Wybór związany z kierunkiem studiów. Germanistykę, którą ukończyłem na Uniwersytecie Opolskim, zastąpiłbym jakąś bardziej konkretną profesją, jak ochrona środowiska czy budowa maszyn. Nie jestem klasycznym literaturofilem, choć czytanie książek mam zaszczepione przez matkę. Wybrałbym naukę za granicą, np. w Niemczech lub Anglii.

Dowodem prawdziwej miłości jest...
Bycie ze sobą oraz niemożność dłuższego rozstania. Jeden musi ciągnąć do drugiego. Tęsknoty nauczyła mnie właśnie żona, mimo że uwielbiam mój dom rodzinny.

Milion złotych przeznaczyłabym...
Na kupno wakacyjnego domu na Sycylii lub w Toskanii we Włoszech. Chciałbym, żeby był stary, w typowym śródziemnomorskim klimacie, potężnymi okiennicami i roślinnością zapierającą dech. Przerwałem nawet roczną naukę języka hiszpańskiego, żeby poznać tajniki włoskiego.

Gdybym mógł, cofnąłbym...
Wyjazd mojej trójki rodzeństwa i kuzynostwa do Niemiec. Zostałem w Prószkowie sam. Chciałbym, żeby wszyscy byli na moich urodzinach, a najczęściej są rodzice, teściowie i moi najbliżsi. Z rodzeństwem spotykam się dwa razy do roku, ale to nie to samo. Żyjemy w innych realiach. Głowy zaprzątają nam inne problemy.

Nie lubię w sobie...
Zbyt dużej ugodowości, choć potrafię być również asertywny. Zdecydowanie pryska jak bańka mydlana, gdy komuś dzieje się krzywda. Bywa że takim sprawom za dużo czasu i energii. Ludzi denerwuje zaś to, że nie jestem zawsze dostępny telefonicznie. Gdy wyjeżdżam z rodziną na wycieczki do Czech czy Słowację, sprawy służbowe faktycznie zostawiam w domu. Tak samo robię, gdy pochylam się np. nad planem zagospodarowani przestrzennego i omawiam szczegóły z komisją. Trudno, żebym wówczas rozpoczynał 15-minutową konferencję telefoniczną, bo zazwyczaj tyle to trwa, gdy inni czekają.

Poczułem, że jestem popularny, kiedy...
Zostałem zastępcą burmistrza w Prószkowie. Chciałem kupić sobie bułkę-pizzę, a sprzedawczyni odmawiała przyjęcia pieniędzy. W końcu udało mi się ją przekonać.

Mam za mało...
Wolności i swobody. Cokolwiek robię muszę się kontrolować, żeby dawać dobry przykład. Nawet gdy grabię domowe podwórko. Nie mogę wyskoczyć do sklepu w krótkich spodenkach i roboczej koszuli. Chciałbym móc być bardziej na luzie - mniej usztywniony.

Mam za dużo...
Obowiązków. Jestem w kilkunastu gremiach, stowarzyszeniach i zarządach. Będę musiał z części z nich zrezygnować.

W dzieciństwie chciałem być...
Świeckim misjonarzem w Chile czy Argentynie. Pomaganie dzieciom, biednym ludziom i opieka nad nimi zawsze były dla mnie ważne. W czasie studiów przebywałem w Niemczech. Wysłałem wówczas kilka ofert do organizacji wysyłających młodych ludzi na misje, ale żadna nie odpowiedział, bo do tego potrzebny był niemiecki paszport.

Do wściekłości doprowadza mnie...
Głupota pani z banku, która nie umie wytłumaczyć, dlaczego odsetki są o wiele większe niż przewiduje je umowa. Nie cierpię też malkontentów, którzy nic nie robią tylko wszystko krytykują.

Uśmiecham się na wspomnienie...
Naszego zespołu muzycznego „Genezaret”. W siódmej klasie szkoły podstawowej przechodziłem mutację, ale i tak bardzo chciałem śpiewać. Członkowie zespołu nie mogli mnie się pozbyć. Robiłem wszystko z wielkim zaangażowaniem. Dopiero po wielu latach dowiedziałem się, że wyłączano mi mikrofon, żebym nie zepsuł występów.

Ostatnio płakałem...
Zdarzyło mi się parę razy, np. na pogrzebie przyjaciela Hermana - człowieka o wielkiej duszy. W ostatnich latach mocno się zaprzyjaźniliśmy.

W wolnym czasie...
Jestem w ogrodzie, gdzie szczepię, przesadzam i rozmnażam rośliny. Moje pierwsze wykształcenie to ogrodnik, ze specjalnością kwiaciarską. Ukończyłem Technikum Ogrodnicze w Prószkowie. Moi najbliżsi wiedzą, że na urodziny z największą radością przyjmuję sadzonki kwiatów.

Starość zaczyna się gdy...
Człowiek bez przerwy ględzi i nie jest w stanie nic konstruktywnego zrobić. Uważam za to, że zmarszczki są piękne i nie powinno ich się usuwać. Jest to uciekanie od rzeczywistości i zmienianie swego charakteru przez przybieranie botoksowej maski.

Gdybym mógł, chciałabym urodzić się jeszcze raz jako...
Na przełomie XIX i XX wieku, jakieś sto lat temu. Czas wówczas biegł o wiele wolniej, ale zaczynał się rozwój techniki. Chciałbym być synem i jedynym spadkobiercą fabrykanta ze Śląska Opolskiego, albo profesorem w Akademii Prószkowskiej. Wtedy działo się dużo niesamowitych rzeczy, więc na pewno we wszystko bym się angażował.