Gazeta Panorama OPOLSKA Wydawnictwo OPOLMEDIA Kontakt
panorama opolska

Wiadomości z Opola i okolic

Piątek, 22 stycznia 2021
Imieniny: Dominiki, Mateusza, Wincentego


Dramatyczne zwroty akcji na opolskim festiwalu


Agnieszka Malik 20.06.2015

52. Krajowy Festiwal Piosenki Polskiej zakończył się w strugach deszczu. Również dziennikarze nie zostawili na nim suchej nitki.


Zadowolona jest jedynie Telewizja Polska, organizująca od kilkunastu lat to przedsięwzięcie. Wielokrotnie podawała wyniki weekendowej oglądalności. Każdy z trzech koncertów przyciągnął przed telewizory średnio prawie 3 miliony widzów. Dzięki temu TVP pokonała konkurencję, osiągając medialne pierwsze miejsce.

Największym zainteresowaniem cieszyła się pierwsza część koncertu zorganizowana z okazji 90-lecia polskiego radia. Wśród wykonawców pojawiła się Alicja Majewska, Edyta Górniak, Kayah czy też Justyna Steczkowska. Transmisję oglądnęło ponad 4,5 miliona ludzi.

Specjalistka od emisji głosu Elżbieta Zapendowska pochodząca z Opola nie kryła satysfakcji, że nie było jej w rodzinnym mieście w trakcie trwania imprezy. Nie kryła swego rozczarowania, mówiąc: - Jeżeli ktoś wybiera takie utwory, które są głupie, plastikowe i beznadziejne, to to jest zupełnie inna sprawa. Rynek to zweryfikuje, bo utalentowanych ludzi mamy od cholery.

Podobne odczucia miała Natalia Niemen, która na facebooku napisała: - To jest jakiś upadek kultury kompletny. Jarmark i żenada. Dlaczego telewizja ma publikę z durniów? Do powszechnej krytyki dołączyła również dziennikarka Karolina Korwin-Piotrowska uważając, że wśród zawodów na sztuczne rzęsy, dziwaczne stroje, bardziej odkryte biusty zabrakło prawdziwej piosenki. Dominowało za to przegadanie, słaby dowcip, który nijak nie rekompensował braku tradycyjnego "Kabaretonu".

Odkąd festiwal przestał być opolski, a jego organizatorem została telewizja zmieniła się formuła. Dobór wykonawców, repertuaru, prowadzących jest podyktowany czasem antenowym i odpowiednią oglądalnością. Nawet publiczność przestała się liczyć, gdyż większą część biletów rozprowadza Warszawa. Przeciętny Opolanin zalicza się do szczęśliwca, jeśli uda mu się jakimś cudem dostać do amfiteatru, zajmując odległe sektory.

Nie ma już możliwości uczestniczenia w próbach, na które i tak wielu wykonawców nie przyjeżdża. Opole nie żyje piosenką, bo ochroniarze nie pozwalają zbliżać się do siatki. Nie ma miejsca na bisy i wspólne śpiewanie czy tańczenie. Wielu miłośników dawnych festiwali z nostalgią wspomina czasy, gdy kończyły się one nad ranem i prosto z ławek ruszało się do pracy. Wówczas było to wielkie święto muzyków i mieszkańców miasta. Teraz w strefach vipów leje się alkohol, a tzw. „Warszawka” przyjeżdża zabawić się we własnym gronie, często obrażając się wzajemnie i lekceważąc występy konkurencji.

Piosenkarka Magda Umer prowadząca koncert „Scenki i obscenki czyli Jeremiego Przybory piosenki” nie kryła oburzenia i nawet miała ochotę przerwać koncert. Napisała na facebooku: Tłum pod parasolami czekał cierpliwie. Natomiast tłumek koło mnie nie czekał cierpliwie. Krzyczał, klął, niszczył scenografię, kolebał się, bo siedzieć nie chciał, a ustać nie był w stanie. Byli kompletnie pijani i chamscy.

Magda Umer była spanikowana odpływem ludzi, którzy w końcu dali za wygraną i postanowili wrócić do domu. Dla prawdziwego konesera polskiej muzyki koncert ten był bardziej wydarzeniem teatralnym niż muzycznym. Aktorzy lepiej lub gorzej starali się sprostać piosenkom Jeremiego Przybory, ale przy kilku zawodowych piosenkarzach trudno było ukryć im braki warsztatowe. Pod wpływem deszczu zaczęły rozstrajać się instrumenty. Pani reżyser była w szoku, gdy wysiadło pięć kamer.

W czasie festiwalu za kulisami toczyło się życie równoległe do scenicznego. Piosenkarz Donatan wdał się w bójkę z menadżerem zwycięzcy „SuperPremier” Michała Szpaka. Podobno Jacek Jastrowicz miał obrazić śpiewającą z Donatanem w duecie Marylę Rodowicz. Ta uznała, że było to bardzo męskie zachowanie i nie kryła swojej radości z bójki. Menadżer zaprzeczył, aby powodem ich krótkiej szarpaniny miało być naruszenie dobrego imienia piosenkarki, która nie wygrała „SuperPremier”, mimo że wszyscy uważali to za pewnik.

Właściwie nikt już nie wie, dlaczego Warszawa nadal podtrzymuje mit dawnej, prestiżowej opolskiej imprezy i nie przeniesie jej do dowolnego miasta w kraju. Dawno już na deskach amfiteatru nie pojawiły się gwiazdy, których piosenki nuciłaby cała Polska. Debiutanci w tym roku nie mieli szans pokazania swoich kompozycji, tekstów, gdyż interpretowali piosenki Skaldów. W ubiegłym roku ich zadaniem było „odśpiewanie” utworów z repertuaru Maryli Rodowicz.

Powtórka starych sentymentalnych przebojów mija się z festiwalową formułą, która zakładała pokazanie kondycji polskich wykonawców w danym roku. 52. Krajowy Festiwal Piosenki Polskiej powinno się przemianować na imprezę wspominkową połączoną z trzema jubileuszami (Skaldów, Edyty Górniak i polskiego radia), które powinny się odbyć tydzień wcześniej lub później, a nie w ramach imprezy z półwieczną historią.

Na zdjęciach festiwal z różnych lat


Nagrody na 52. Festiwalu Piosenki Polskiej

Diamentowy Mikrofion - Sława Przybylska
Złote Mikrofony - Alicja Majewska, Włodzimierz Korcz, Halina Kunicka
Grand Prix Festiwalu - Magda Umer
SuperPremiera - „Jesteś bohaterem” Michał Szpak
SuperDebiuty - Justyna Panfilewicz i Mariusz Wawrzyńczyk

SuperJedynki:
- kategoria SuperZespół - Enej
- kategoria SuperAlbum - „Hiper Chimera” Donatan & Cleo
- kategoria SuperArtysta w sieci - Grzegorz Hyży
- kategoria SuperArtysta bez granic - Monika Kuszyńska
- kategoria SuperArtystka - Justyna Steczkowska
- kategoria SuperArtysta - Rafał Brzozowski
- kategoria SuperShow - grupa Blue Cafe
- kategoria SuperJedynka Widzów - grupa Perfect
- kategoria Najlepszy Przebój - „Wszystko ma swój czas” Perfect