Gazeta Panorama OPOLSKA Wydawnictwo OPOLMEDIA Kontakt
panorama opolska

Wiadomości z Opola i okolic

Wtorek, 13 listopada 2018
Imieniny: Arkadii, Krystyna, Stanisławy


Postanowili wyciąć latarnie


jk/ama 28.03.2014

Kradną wszystko co popadnie, nawet latarnię, suwnicę kolejową, rury doprowadzające gaz, kable telefoniczne, rynny na średniowiecznych zabytkach. Nie ma dla nich rzeczy niemożliwych.


Liczy się tylko pieniądz, który nie jest nieporównywalnie mały do szkód, które robią. Są jak karaluchy, których nie da się wytępić.

Dwóch mężczyzn użyło piły ręcznej, aby ściąć a następnie skraść… uliczne latarnie. Grozi im za to do 5 lat pozbawienia wolności. Osoby zbierające złom nie patrzą, na to co biorą. Jeśli nie można tego znaleźć w koszu na śmieci, to zawsze pozostaje własna pomysłowość. Mogą to być tory, rury, a nawet latarnie uliczne. Ważne, aby dostać za nie trochę pieniędzy.

Mieszkańcy Gogolina upatrzyli sobie dwie latarnie przy ulicy Wygody. Wandale odcięli przy ziemi metalowe słupy, które później sprzedali w punkcie skupu złomu. Policjanci kilka dni później zatrzymali jednego z podejrzanych. 40-letni Waldemar G wyjaśnił policjantom, że pomagał mu w przestępstwie jego znajomy 49-letni Waldemar S. Funkcjonariusze przez kilka dni poszukiwali ukrywającego się przed nimi mężczyznę. Obaj amatorzy latarni przyznali się do postawionych zarzutów.

Złomiarze z Głuchołaz posunęli się jeszcze dalej. Mieszkańcy, którzy chcieli rano się umyć w ciepłej wodzie stwierdzili, że piecyk gazowy nie działa. Nie mógł działać, ponieważ w nocy złodzieje wykopali rury miedziane, którymi przesyłany jest gaz. Za niszczenie infrastruktury technicznej grozi im do 8 lat pozbawienia wolności. Najpierw jednak policja musi znaleźć delikwentów.

W Krapkowicach łupem Marcina P. padła olbrzymia stalowa suwnica kolejowa, zamontowana na terenie byłych zakładów obuwniczych. Jej demontaż trwał prawie miesiąc. Przesłuchanie kilkunastu pracowników firm działających na terenie byłych zakładów obuwniczych w Krapkowicach doprowadziło do ustalenia osoby podejrzewanej o dokonanie kradzieży. 44-letni mieszkaniec Krapkowic przyznał się do kradzieży. Nigdy wcześniej nie znalazł się w policyjnych kartotekach i skorzystał z prawa do dobrowolnego poddania się karze. Okazało się, że co najmniej 15 razy wywoził do punktów skupu złomu fragmenty konstrukcji. Właściciel wycenił wartość zniszczonego sprzętu na 6 tys. zł.

Nawet obiekty sakralne nie są chronione przed miłośnikami metali. Z zabytkowej bazyliki im. św. Jakuba Agnieszki i w Nysie zniknęła 6-metrowa miedziana rynna. Nikogo już nie dziwią wykopywane kable telefoniczne i brak sygnału w telefonie.

Policjanci z Krapkowic pod koniec lutego przez właściciela obiektu zostali powiadomieni o rozebraniu i wywiezieniu z terenu jednej z firm stalowej konstrukcji suwnicy. Kryminalni z Krapkowic po zatrzymaniu postawili zarzuty popełnienia przestępstwa kradzieży 44 letniemu Marcinowi P. mieszkańcowi Krapkowic. Poszkodowany swoje starty wycenił na co najmniej 6000 złotych. Mężczyzna, który nigdy wcześniej nie przewijał się policyjnych kartotekach skorzystał z prawa do dobrowolnego poddania się karze.