Gazeta Panorama OPOLSKA Wydawnictwo OPOLMEDIA Kontakt
panorama opolska

Wiadomości z Opola i okolic

Środa, 21 listopada 2018
Imieniny: Janusza, Marii, Reginy


Pjongczang i sensacje


18.02.2018

XXIII Zimowe Igrzyska Olimpijskie w koreańskim Pjongczangu obfitowały w rewelacje, dostarczane nie tylko przez zawodników.


Miasto to wygrało organizację światowego wydarzenia 63 głosami z Monachium, które zebrało 25 głosów. 92 reprezentantów państw rozegrało 102 konkurencje sportowe w 15 dyscyplinach. Po raz pierwszy w historii sportów zimowych na olimpiadzie zadebiutował: big air - jazda na snowboardzie połączona z jak najwyższym wyskokiem z rampy i wykonaniem skomplikowanych tricków, curling mikstów - gra strategiczna na lodzie drużyny mieszanej (dwóch panów i dwóch pań), mających ułożyć kamienie najbliżej celu, bieg masowy w łyżwiarstwie szybkim i zawody drużynowe w narciarstwie alpejskim.

Polska kadra olimpijska składała się z 62 sportowców, co stanowi rekordową liczbę. Zaledwie 9 startowało w 1924 we francuskim Chamonix, a w Soczi było ich 59. Kadra Niemiec była ponad dwukrotnie liczniejsza od polskiej - reprezentowało ją 153 zawodników. W trakcie ceremonii otwarcia nie pojawiła się flaga Rosji, której reprezentanci zostali wykluczeni w grudniu 2017 roku z powody skandalu dopingowego. Miał on miejsce w trakcie poprzedniej olimpiady w Soczi, gdy odebrano im aż 11 medali. Sportowcy, którzy nie mieli przeszłości dopingowej, przeszli testy na obecność substancji zakazanych i mogli wziąć udział w koreańskich igrzyskach, jako Olimpijczycy z Rosji. 168 zawodników wystąpiło więc pod neutralną flagą olimpijską.

Doping, mimo wszystko
Olimpiada zimowa nie obyła się jednak bez skandali. Po raz pierwszy w historii tej imprezy niechlubnie zapisali się w niej Japończycy. Zawodnik short tracku, 21-letni Kei Saito, został zawieszony przez Trybunał Arbitrażowy do Spraw Sportu po wykryciu acetazolamidu, związku maskującego stosowanie dopingu. Nie wiadomo też, czy nagrody nie zwróci brązowy medalista curlingu z Rosji w parach mieszanych. W czasie badań znaleziono u Aleksandra Kruszelnickiego zakazane meldonium.

Historyczna wizyta
W czasie defilady pod wspólną flagą szli Koreańczycy z obydwu państw, którzy od lat nie darzą się sympatią. Po raz pierwszy w historii w Korei Południowej pojawił się członek rodziny przywódców opozycyjnego państwa. Na trybunach zasiadła Kim Jo Dzong, siostra przywódcy Korei Północnej Kim Dzong Una. W ramach umowy zapewniającej spokój miedzy państwami na czas trwania olimpiady, MKOL wraz z organizatorami zgodził się pokryć koszty pobytu 22 sportowców z Północy wraz z 24 osobami towarzyszącymi i 230-osobową ekipą czirliderek.

Swoich szczególnych kibiców doczekał również szwajcarski olimpijczyk Mischa Gasser, startujący w narciarstwie dowolnym. Jego rodzice pokonali ponad 17 tysięcy kilometrów rowerem, aby dotrzeć do syna. Przekroczyli 20 granic, a podróż rozpoczęli prawie rok wcześniej, bo w marcu 2017 roku. Korea nie była końcem ich eskapady, gdyż po olimpiadzie udali się w dalszą podróż do Japonii.

Podróżnikiem w czasie ogłoszono skoczka narciarskiego Simona Ammanna. Bardzo długo trwał też konkurs skoków na skoczni normalnej przez zmieniający się wiatr. Szwajcar rozpoczął skok jednego dnia przed północą, a wylądował drugiego, przechodząc do historii sportu, jako ten, który leciał dwa dni.

Niecodzienny transport przybył do Korei z Norwegii, która zabrała ze sobą 6 tysięcy dawek leków na astmę. Zgodnie z wyliczeniem norweskiej telewizji sportowcy mieli do dyspozycji 43 inhalatorów oraz 1800 dawek Symbicortu, 1200 Alvesco, 1200 Airomiru, 1200 Atroventu i 360 Ventolinu - lekarstw na rozszerzenie oskrzeli. Przygotowano dla nich również 10 nebulizatorów generujących leczniczy aerozol. Szwedzi zaspokoili się jedynie 10 inhalatorami z Ventolinem. Zawodnicy przyznają, że nie mają astmy, ale biorą leki prewencyjnie. Od dawna jednak wiadomo, że poprawiają one wydolność w trakcie zmagań.

Polska kadra zamiast leków zabrała za to ze sobą wsparcie duchowe w postaci księży. Biskup Marian Florczyk i ksiądz Edward Pleń sprawowali opiekę duszpasterską nad zawodnikami. Złoty medalista Kamil Stoch czytał Słowo Boże w czasie odprawianych mszy. Nie wszystkim reprezentacjom dopisała boska opatrzność. W zawodach crossowych na snowboardzie doszło do poważnego wypadku. Austriak Markus Schairer uszkodził kręgosłup i łokieć, a Rosjanin Nikołaj Oljunin złamał nogę. Na brak atrakcji nie mogli narzekać mieszkańcy wioski olimpijskiej, których zaatakował norowirus, powodujący biegunkę i bóle brzucha. Jego pierwszym ofiarami byli szwajcarscy narciarze: Fabian Boesch i Elias Ambuehl. Mimo że poddano ich natychmiastowej kwarantannie, zachorowało kolejnych 200 osób.

Stadion do zburzenia
Stadion na 35 tys. widzów zostanie wykorzystany zaledwie cztery razy: w trakcie otwarcia i zamknięcia olimpiady oraz w marcu gościć będzie na ceremonii otwarcia i zamknięcia sportowców igrzysk paraolimpijskich Jego budowa kosztowała 109 milionów dolarów. Po obu imprezach władze koreańskie podjęły decyzję o jego zburzeniu ze względu na nieużyteczność obiektu w miejscowości, która liczy 45 tys. mieszkańców. Podobny los spotka Phoenix Snow Park, miejsce rozgrywania konkurencji snowboardowych i narciarstwa dowolnego. Zostanie ono rozmontowane.
Miłośnikom sportów zimowych nie pozwolono w czasie olimpiady wykorzystywać bogatej infrastruktury sportowej, która funkcjonowała jedynie do 22 stycznia. Zamknięto stoki i wyciągi narciarskie. 30 spośród 50 wypożyczalni sprzętu zimowego przestały działać, a pozostałe próbują innych aktywności. Miało to wpływ na ilość kibiców, których dopingu szczególnie brakowało na konkurencjach narciarskich, gdzie sytuację ratowały grupki turystów z Polski i Niemiec.

E-sportowcy na start
Międzynarodowy Komitet Olimpijski wraz z Intel Corporation postanowił uatrakcyjnić sportową rywalizację dodatkowym turniejem z cyklu Intel Extreme Masters Pjongczang. Mistrzowie gier e-sport zmagali się, m.in. w StarCraft II i Steep Road to the Olympics - oficjalnej grze zimowych igrzysk. Walczyli o pulę nagród wynoszącą 156 tysięcy dolarów. Zwyciężyła Sasha Hostyn z Kanady, pokonując Kima Yoo Jina z Korei Południowej. Niespodziewanie brązowy medal otrzymał Polak Mikołaj Ogonowski. Gra StarCraft od lat cieszy się wielką popularnością w Korei i właśnie z tego kraju wywodzą się najlepsi e-sportowcy. - Można nas porównać do szachistów - podsumował zwycięzca z Polski. - Najważniejsza jest strategia i trening, który trwa osiem godzin dziennie. Trzeba wypracować pamięć mięśni dłoni.