Gazeta Panorama OPOLSKA Wydawnictwo OPOLMEDIA Kontakt
panorama opolska

Wiadomości z Opola i okolic

Poniedziałek, 19 listopada 2018
Imieniny: Elżbiety, Faustyny, Pawła


Palikot chlapnął w Opolu


Jan Płaskoń 22.12.2010

Warszawska prokuratura chce ścigać Janusza Palikota za to, że wyraził się o lubelskiej Temidzie per piep?y sąd. Palikotowi wymsknęło się podczas wizyty w Opolu. Do hotelu "Festival" przyszło kilkaset osób. Tłum entuzjazmował się każdym słowem odszczepieńca z Platformy Obywatelkiej. W pewnym momencie Palikot przerwał spotkanie, żeby wejść na żywo do serwisu TVN24. Mając przed sobą oko kamery i masę podekscytowanych ludzi, poszedł po swojemu na całość. Kodeksowo szef Ruchu Poparcia może trafić do więzienia nawet na dwa lata, z czego rzecz jasna nic nie wyjdzie. Skończy się na umorzeniu po uprzednim wyrwaniu z kieszeni podatnika paru tysięcy złotych, żeby opłacić ciężką pracy prokuratora i sztabu biegłych. Gdyby zamykać wszystkich, którym puszczają nerwy z powodu opieszałości sądownictwa oraz błędnych, a nierzadko tendencyjnych postanowień aparatu ścigania, bylibyśmy europejskich zagłębiem więziennictwa. Wystarczy wpisać w Internecie słowa: pomyłki prokuratur albo niesłusznie skazani. Stołeczny śledczy nie został porażony przez zew praworządności ze względu na owo wykropkowane słowo. Jeśliby o to chodziło, trzeba by aresztować niezwłocznie Marię Peszek, reklamującą jeden z banków przy użyciu rubasznie metaforycznej "pieprzoty", a nieco wcześniej lansujacą piosenkę o pieprzonym mieście. Bez kropek pośrodku. Pan prokurator domniemuje, że Palikot znieważył konstytucyjny organ RP. Jego decyzja zbiegła się w czasie z odczuciami premiera, tyle że ? rebours. Donald Tusk po trzech latach rządów doszedł wreszcie do wniosku, iż nadeszła wiekopomna chwila, aby obywatele przestali być znieważani przez urzędy. Refleksja sama w sobie nie jest ewenementem, gdyż podobne iluminacje szefowie partii miewają zazwyczaj rok przed wyborami parlamentarnymi. Premier przystąpił jednak do zdecydowanej akcji. Zapowiedź hurtowej zmiany 220 ustaw ma spowodować, że urzędnicy nie będą już mogli żądać od petentów nieskończonej ilości zaświadczeń i łaskawie zechcą się zadowolić oświadczeniami, a przy okazji prostszy stanie się żywot przedsiębiorców. Dobrze brzmi, lecz jedno okienko też miało być ułatwieniem dla startujących w działalności gospodarczej, spowodowało natomiast jeszcze większe utrudnienia.Urzędnik to bowiem nie zawód, ale charakter i jeśli premier chce faktycznie wywołać trzęsienie w urzędach, powinien raczej skorzystać z konsultacji u gen. Jaruzelskiego. Rozwalić skutecznie biurokrację można chyba jedynie poprzez wprowadzenie stanu wyjątkowego. Zwalnia się przez zaskoczenie kompletną rzeszę urzędników, a następnie zatrudnia tylko tych, którym charakter jeszcze się nie spaczył. Premier odtrąbił nieprawdopodobny sukces rządu, choć może dziwić, że tzw. deregulacje wejdą w życie dopiero jesienią przyszłego roku. Po wyborach, które mogłyby się co nieco nie udać, jeśli operacja doprowadzi znów do fiaska. Na razie pierwsza klapa trzasnęła nazajutrz po ogłoszeniu przez Donalda Tuska rewolucyjnych zamiarów, gdy Palikot wszem i wobec oznajmił, że premier bezczelnie ukradł owoce jego trzyletniej pracy w komisji Przyjazne Państwo. Żeby było całkiem po polsku, poseł z Lublina dodał, iż zmiany, którymi chlubi się szef rządu, były blokowane przez marszałka Komorowskiego, a potem przez Grzegorza Schetynę. Janusz Palikot jeździ po kraju i opowiada, że mu Platforma rzuca kłody pod nogi w obawie, że za rok pomiesza Tuskowi szyki przed następną kadencją. Teraz prokurator może dezorganizować posłowi z Lublina kampanię, wzywając go przed swe oblicze akurat wtedy, gdy będzie miał coś ważnego do powiedzenia wyborcom. A jeśli śledczy rozszerzy toast na inne przypadki znieważenia organów, to niewykluczone, że Palikot przypłaci w końcu konfrontację z paragrafami symbolicznym wyrokiem, który zablokuje mu start w wyborach. Wtedy może liczyć tylko na łaskę prezydenta. Bronisław Komorowski wykazałby się ponadpartyjnym gestem, a de facto wszystko i tak by zostało w rodzinie.