Gazeta Panorama OPOLSKA Wydawnictwo OPOLMEDIA Kontakt
panorama opolska

Wiadomości z Opola i okolic

Wtorek, 13 listopada 2018
Imieniny: Arkadii, Krystyna, Stanisławy


Strasburg, polska Brodnica


Agnieszka Malik 23.12.2016

Strasburg jest symbolem jednoczącej się Europy, ale przed wiekami inna miejscowość o tej samej nazwie kojarzyła się ze wszystkim, co najgorsze: z wojnami, grabieżami i zniszczeniem.


Mała miejscowość w województwie kujawsko-pomorskim leży na pograniczu kilku województw: mazowieckiego oraz warmińsko-mazurskiego. Brodnica ma wszystko, co kochają podróżnicy: ruiny zamku, tajemnicze historie, liczne baszty, mury obronne działające na wyobraźnię oraz pałac.

W czasach, gdy te tereny należały do Zakonu Krzyżackiego zwano ją Strasburgiem. Dopiero po II wojnie światowej przemianowano na Brodnicę. Przez wieki życie koncentrowało się tu wokół średniowiecznego zamku, od którego pozycji zależały losy miasteczka. Centralne miejsce ówczesnego Strasburga oblegane było na przestrzeni dziejów przez wojska polskie, litewskie, francuskie, rosyjskie, niemieckie i szwedzkie. Pomieszkiwali tu również Czesi.

Konfliktów o charakterze międzynarodowym w Strasburgu nie brakowało, a wszystkie zaczęły się od księcia kujawsko-pomorskiego Konrada Mazowieckiego, który sprowadził na te ziemie rycerzy Zakonu Szpitala Najświętszej Maryi Panny Domu Niemieckiego w Jerozolimie. Waleczni braciszkowie sfałszowali papiery stwierdzające prawo do ziem leżących wokół Brodnicy i na początek zajęli drewniano-ziemną strażnicę książęcą, demonstracyjnie zaznaczając swoje panowanie.

Krzyżacy natychmiast rozpoczęli wznoszenie twierdzy, która przez wieki zaliczana była do najpotężniejszych. Dostępu do niej broniły ufortyfikowane podzamcze, kilkumetrowe mury, most zwodzony i rycerze w białych płaszczach. Skomplikowany system fos pozwalał na szybkie piętrzenie wody i zalanie w razie potrzeby części miasta. Tak skonstruowany kompleks obronny miał być gwarantem ich dominacji i stawiania czoła licznym wrogom. Budowa zamku krzyżackiego rozpoczęła się w XIV wieku i jak mówią legendy trwała ponad sto lat. Na pewno funkcjonował on już w 1337 roku, kiedy to po utworzeniu komturii zakonnej na jej czele stanął Fryderyk von Spangenberg, który przybył z północnej Hesji. Był on jednym spośród 26 komturów, którzy zarządzali największą jednostką administracyjną Zakonu Krzyżackiego na ziemi chełmińskiej. Wśród nich kilku zapisało się w księgach historycznych, jako wielcy przywódcy i znakomici rycerze. Był nim m.in. Henryk Dusemer von Affberg, który został wielkim mistrzem. Fryderyk von Wallenrode stał na czele Brodnicy, Gniewu i Królewca. Miał duszę wojownika i dlatego właśnie jemu powierzono dowództwo nad zachodnim skrzydłem sił krzyżackich w starciu z polskimi wojskami pod Grunwaldem w 1410 roku. Zginął na polu walki, tak samo jak mistrz zakonny Ulrich von Jungingen. Po zawarciu Pokoju Toruńskiego w 1466 roku twierdza przeszła w ręce polskie. W 1550 roku ogromny pożar strawił kilkunastometrowe mury, a ich odbudową zajął się starosta Rafał Działyński, którego rodzina od 1485 roku władała dzisiejszą Brodnicą.

Anna Wazówna i jej skarby
Zatargi na tle religijnym i politycznym ciągnęły się przez wieki, dlatego też z wielką radością przyjęto władzę kobiety, dzięki której nastał najspokojniejszy okres w dziejach Brodnicy. Anna Wazówna, siostry króla Zygmunta III Wazy, otrzymała te ziemie od brata około 1604 roku. Władał jeszcze dwoma zamkami: w szwedzkim Stegeborgu oraz Golubiu-Dobrzyniu - nadany jej w 1611 roku. W 1616 roku na jej zlecenie wybudowano w Brodnicy pałac na podzamczu, który spłonął pod koniec II wojny światowej.

Anna należała do najbardziej wykształconych kobiet w Europie, ale na salonach szeptano o jej wątpliwej urodzie. Około 170 centymetrów wzrostu było z pewnością zaprzeczeniem ówczesnych standardów kobiecości. Należała do kobiet nietuzinkowych. Zajmowała się ziołolecznictwem i chętnie pomagała potrzebującym. Zasłynęła z wyhodowania pierwszej w Polsce rośliny tytoniu, którego sadzonkę przywiózł w darze turecki poseł. Kiepsko dogadywała się ze swoją bratową Konstancją Austriaczką, mającą siódemkę dzieci i fanatyczne podejścia do wiary katolickiej. Anna wychowana w wierze katolickiej postanowiła jednak zmienić ją w wieku 12 lat na protestantką, więc obie damy ostatecznie poróżniły konflikty wyznaniowe.

Królewna zmarła na zamku 26 lutego 1625 roku, dożywając 57 lat, ale jej ciało czekało przez jedenaście lat na pogrzeb należny członkom królewskich rodzin. Zgodnie ze zwyczajem jej prochy powinny spocząć w katedrze Wawelskiej tuż obok Zamku Królewskiego w Krakowie. Nie można było jednak tego dokonać, gdyż obowiązywał zakaz papieski, aby innowiercy spoczywali w katolickich świątyniach. Przez kilka lat Anna pozostawała więc w jednej z komnat brodnickiego zamku. W 1629 roku podczas wycofywania się wojsk szwedzkich nieznani sprawcy włamali się do podziemi, skradli klejnoty i sprofanowali zwłoki. Dziwnym zrządzeniem losu bransoletkę księżnej odnaleziono na podłodze katedry w szwedzkim mieście Uppsala. Dziś znajduje się w zbiorach sztokholmskiego Muzeum Królewskiego Arsenału. Dziś ciało Anny Wazówny spoczywa w kościele pod wezwaniem Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny w Toruniu. O przeniesieniu jej szczątków do Torunia zadecydował w 1936 roku jej bratanek król Polski Władysław IV Waza. Kazał wybudować specjalne mauzoleum dla ciotki w stylu barokowym przy kościele. W alabastrze zachowano sylwetkę królewny. Najprawdopodobniej właśnie tak wyglądała. Naukowcy zbadali jej prochy, potwierdzając autentyczność szczątków. Krypta była w opłakanym stanie. Zdaniem antropologów królewna miała niebieskie oczy i blond włosy. Udało się zabezpieczyć fragmenty pończoch, poduszki, sztuczne warkocze, jedwabny czepek i jedwabną siatkę na włosy. Charakterystyczną cechą rodzinną była wystająca żuchwa, głębokie oczodoły i duże czoło. 15 września 1995 roku pochowano ją po raz kolejny. Tym razem Anna Wazówna miała pogrzeb ekumeniczny w ramach 350-lecia rocznicy Colloquium Charitativum, braterskiej rozmowy katolików, luteran i kalwinistów.

O jej skarbach krążyły legendy jeszcze za jej życia. Nadworny kaznodzieja Andrzej Babski zaraz po jej śmierci został wtrącony do lochu. W ten sposób próbowano zdobyć informację o miejscu ukrycia bogactwa. Kaznodzieja uparcie milczał, został więc pozbawiony majątku i wydalony z kraju.

W czasie wojen szwedzkich twierdza zamieniła się w ruinę, którą zaczęto sukcesywnie rozbierać. W 1785 roku król pruski Fryderyk II rozkazał dokonać dzieła zniszczenia ostatecznie, ale zalecenie to odwołał Fryderyk Wilhelm IV. Międzynarodowe zatargi nieodwracalnie wpłynęły na kondycję jednej z najpotężniejszych krzyżackich twierdz. Pozostała po niej jedynie 56-metrowa wieża, fragmenty murów i obszerne piwnice.

Los pałacu przypieczętował pożar w 1945 roku. Odbudowano go dopiero w latach sześćdziesiątych XX wieku. Dziś w zamkowych murach mieści się muzeum, a w pałacu - biblioteka.

Brodnica kryje kilka ciekawych architektonicznie obiektów, jak choćby kościół farny pod wezwaniem św. Katarzyny z XIII wieku czy Brama Chełmińska z XIV wieku - mieści się w nich część zbiorów muzeum w Brodnicy.