Gazeta Panorama OPOLSKA Wydawnictwo OPOLMEDIA Kontakt
panorama opolska

Wiadomości z Opola i okolic

Wtorek, 13 listopada 2018
Imieniny: Arkadii, Krystyna, Stanisławy


Przemyśl: Duchy z San Rideau


Agnieszka Malik 05.05.2015

Twierdza Przemyśl była trzecią pod względem wielkości fortyfikacją obronną w 1914 roku. Większa była tylko twierdza w Antwerpii i Verdin.


Jej wyjątkowość wiąże się z faktem, że była aż trzy razy oblegana i w dodatku przez 173 dni nie została zdobyta. Po I wojnie światowej twierdza Przemyśl wróciła do Polski. Zdecydowano o rozebraniu niektórych fortyfikacji. Te w dobrym stanie chciano przeznaczyć na budynki wojskowe oraz magazyny. Decyzja w sprawie San Rideau była prosta - nadawał się do likwidacji. W 1923 roku robotnicy znaleźli drzwi, których nie było uwzględniono na planach. Gdy je wyważyli, zamarli z przerażenia. Przed nimi stał człowiek-zjawa.

Na początku myśleli, że kościotrup, okryty splątanymi długimi włosami. Jego mowa nie przypominała ludzkich dźwięków. Zatykał uszy, jakby słowa były dla niego dotkliwą torturą. Zmarł jeszcze tej samej nocy po przewiezieniu do szpitala. W tym samym pomieszczeniu znaleziono szkielet drugiego mężczyzny.

Rozpoczęto dochodzenie, kim był dziwny jegomość. Pomocne okazały się znalezione w pomieszczeniach fortecy notatki. Były one sporządzone ołówkiem w zeszycie należącym do austriackiego magazyniera. Rosyjscy więźniowie zamienili go w pamiętnik, spisując po ciemku swoje wspomnienia. Wynikało z nich, że jeden był oficerem sztabowym, a drugi kapitanem o nazwisku Nowikow. Najprawdopodobniej byli to więźniowie rosyjscy przetrzymywani w twierdzy.

Nie wiadomo, czy o nich zapomniano, podejmując decyzję o jej wysadzeniu. Po eksplozji znaleźli się w betonowej pułapce. Jedyne drzwi prowadzące do wolności zostały odcięte. W całkowitych ciemnościach przeżyli osiem lat. Udało im się to dzięki odnalezieniu w jednym z pomieszczeń zapasów jedzenia, puszek, wody oraz wódki. Nowikow nie wytrzymał jednak psychicznie i popełnił samobójstwo, podcinając sobie szyję kawałkiem blachy - jak odnotował jego kompan. W 1926 roku wszystko to opisała w miesięczniku „Naokoło świata” Wanda Kohutnicka, docierając do świadków.

Nie wiadomo, gdzie pochowano żołnierzy. Po latach historia ta zaczęła zmieniać się w legendę. W 1971 roku ponownie wrócił do niej dziennikarz Kruk w „Życiu Przemyskim”. Twierdził, że wszystko jest wymysłem byłego dowódcy 2 Batalionu Pancernego Władysława Kohutnickiego, który stacjonował w pobliskiej Żurawicy. To właśnie on miał ukrywać się pod kobiecym pseudonimem, dzięki czemu mógł opublikować w prasie wymyśloną historyjkę bez uzyskania zgody przełożonych wojskowych - jak wówczas było w zwyczaju.

Historia ta została sfilmowana przez Grzegorza Królikiewicza w 1984 roku pt. Fort 13. Kapitana, który popełnił samobójstwo, zagrał Leon Niemczyk.