Gazeta Panorama OPOLSKA Wydawnictwo OPOLMEDIA Kontakt
panorama opolska

Wiadomości z Opola i okolic

Piątek, 17 września 2021
Imieniny: Franciszka, Lamberty, Narcyza


Emigracja czy mobilność?


Lidia Geringer de Oedenberg 22.04.2014

Cofnijmy się do maja 2011 roku, kiedy to dwa ostatnie kraje "starej piętnastki" - Austria i Niemcy - mocno przestraszone, otwierały swoje rynki pracy.


Nasi sąsiedzi wykorzystali maksymalny 7-letni okres “ochronny” broniąc się przed spodziewanym zalewem taniej siły roboczej znad Wisły i... do teraz tego żałują.

Jak podaje brytyjski National Institute of Economic and Social Research, dzięki natychmiastowemu otwarciu rynku pracy dla "nowych" - PKB Wielkiej Brytanii zyskał w latach 2004-09 ok. 5 mld funtów. PKB Niemiec w tym samym okresie mógłby być wyższy od 0,1% do 0,5%, gdyby Berlin poszedł śladem Londynu.

W zgodnej opinii ekspertów, wzrosłaby efektywność np. w sektorze rolnym, gdzie niemieccy pracownicy niechętnie podejmują pracę lub są mniej wydajni od ... Polaków. Rynek niemiecki w tym czasie “stracił” również naszych informatyków oraz inżynierów, którzy wcześniej na dobre zakotwiczyli się w np. Wielkiej Brytanii, czy Irlandii lub zostali w kraju, w firmach z przyzwoitym wynagrodzeniem, zniechęcającym do wyjazdu na zachód.

"Wątpliwości, ufundowane na strachu przed negatywnymi konsekwencjami dla niemieckiego rynku pracy, okazały się ogromnym błędem" - zdaniem Klausa Zimmermanna, kierownika Institute for the Study of Labor. No, cóż Niemiec także może być mądry po szkodzie...

Wielka Brytania, Irlandia i Szwecja otworzyły się dla pracowników z nowej części Unii już w 2004 roku, po nich - w następnych latach kolejne państwa sukcesywnie znosiły blokady swoich rynków pracy. Jaki to dało rezultat?

Po siedmiu latach od największego rozszerzenia w 2004 r. - miejsce zamieszkania w UE zmieniło w sumie ok. 2,3 mln obywateli z nowych państw członkowskich. Dużo? Nie specjalnie w porównaniu z 19 mln mieszkańców spoza Wspólnoty, przybyłych do UE w tym samym czasie.

Najwięcej wyjazdów zarobkowych odnotowano z Polski i Litwy, najmniej z Węgier i Czech.

Na otwarciu rynków zyskali na pewno "nowi", mając dzięki temu większy wybór miejsc pracy, mniej formalności do jej załatwienia, perspektywę wyższych płac, lepszych warunków życia i zamieszkania niż w rodzimym kraju, co więcej - wchodząc na rynek pracy w innym kraju UE - z prawem do korzystania z mieszkań komunalnych, do korzyści podatkowych, świadczeń socjalnych, opieki zdrowotnej i emerytur, bez względu na to, z którego państwa członkowskiego pochodzą.

Szacuje się, że po włączeniu Polski do UE z tej szansy skorzystało ok. 2 mln Polaków. Migracja pracowników była spowodowana nie tylko otwarciem Polski na Europę, ale również ciągle pogarszającymi się warunkami płacowymi w Polsce w porównaniu z krajami Europy Zachodniej.

Na stałe poza Polską przebywa obecnie ok. 726 tys. Polaków między 25. a 34. rokiem życia. Czy grozi nam kolejna fala emigracji w związku z otwarciem rynku pracy w Szwajcarii oraz podniesieniem płacy minimalnej w Niemczech?

W 2013 r. stopa bezrobocia wśród młodych w naszym kraju wyniosła 27%. Wegetowanie na garnuszku rodziców to realia dla wielu młodych Polaków, a "umowa śmieciowa" to często jedyna forma ich zatrudnienia. Nic dziwnego, że brak perspektyw powoduje, że młodzi decydują się na opuszczenie Polski.

Skoro nie ma pracy w kraju, dobrze, że przynajmniej jest we Wspólnocie. Mobilność jest jednym ze sposobów na walkę z bezrobociem wśród młodzieży w UE. Europejski Portal Mobilności Zawodowej EURES, w dobie szalejącego bezrobocia - oferuje ponad 1,4 miliona wolnych miejsc pracy u prawie 31 000 pracodawców! Ale praca ta czeka w miejscach, gdzie nie ma osób nią zainteresowanych. Wyjściem zatem jest “mobilność”, ale aby ją usprawnić potrzebne są odpowiednie szkolenia oraz powszechna nauka języków obcych.

Unia Europejska ma plany, w jaki sposób radzić sobie w skali wspólnotowego rynku z bezrobociem. Nie dostrzegam jednak projektów naszego rządu, jak zatrzymać wykształconą kadrę w kraju i zachęcić europracowników bardziej do imigrowania niż do emigrowania z Polski.