Gazeta Panorama OPOLSKA Wydawnictwo OPOLMEDIA Kontakt
panorama opolska

Wiadomości z Opola i okolic

Środa, 11 grudnia 2019
Imieniny: Biny, Damazego, Waldemara


Obóz Auschwitz: złodzieje siedzą


sab 23.12.2009

Trwa śledztwo w sprawie bulwersującej kradzieży. Z bramy obozu koncentracyjnego zniknął historyczny napis "Arbeit macht frei".


Trwa śledztwo w sprawie kradzieży metalowego napisu "Arbeit macht frei" z bramy muzeum w Auschwitz. "Osoby podejrzane dostały się na teren obozu bez problemu, bez wcześniejszego rozeznania. Nikt z ochrony ich nie zauważył. Weszły niezauważone, jednak okazało się, że nie mają potrzebnych do zdemontowania napisu narzędzi. Udały się do sklepu, gdzie zakupiły narzędzia, następnie ponownie niezauważone przedostały się do byłego obozu" - oznajmij szef prokuratury okręgowej w Krakowie Artur Wrona. "Złodzieje nie mieli nawet drabiny, wspięli się po siatce" - zauważył prokurator. Artur Wrona potwierdził, że głównym zleceniodawcą kradzieży był obywatel jednego z europejskich krajów, prawdopodobnie Szwecji. "Mamy dane, które wskazują na zleceniodawcę. Materia sprawy jest na tyle delikatna, a etap śledztwa wczesny, że nie chcemy jeszcze o niczym przesądzać, zwłaszcza, że chodzi o obywatela innego państwa" - zaznaczył prokurator.

Premier Donald Tusk podziękował 14 policjantom biorącym udział w poszukiwaniu przestępców. Funkcjonariusze otrzymali po 3,5 tys. zł nagrody. Krakowski sąd aresztował Marcina A., piątego oskarżonego ws. kradzieży. Zatrzymany miał być "mózgiem" operacji. Pozostałych czterech oskarżonych sąd aresztował wczoraj. Marcin A. miał opracować cały plan i kontaktować się z obcokrajowcem - pośrednikiem albo bezpośrednim odbiorcą napisu "Arbeit macht frei". Policja sprawdza to jeszcze w kontekście tzw. szwedzkiego tropu. Stacja RMF FM podała, że prokuratura ma informacje, dzięki którym jest w stanie ustalić tożsamość zagranicznego zleceniodawcy kradzieży tablicy z byłego obozu. Śledczy mają wystąpić o europejski nakaz aresztowania. Informacje potrzebne do ustalenia tzw. szwedzkiego śladu w sprawie kradzieży prokuratorzy zdobyli dzięki bilingom i podsłuchom nałożonym na telefony złodziei.

Jak nieoficjalnie dowiedziała się Polska Agencja Prasowa, trzech strażników pełniących służbę w nocy, kiedy skradziono tablicę z napisem "Arbeit macht frei", zostało zawieszonych w obowiązkach. Przedstawiciele muzeum nie potwierdzają tych informacji. Dopóki nie zakończy się postępowanie prokuratury oraz wewnętrzne postępowanie w muzeum, przedstawiciele muzeum nie chcą wypowiadać się w tej sprawie. - Wszelkie ewentualne decyzje personalne mogą zapaść dopiero wtedy, gdy zakończą się oba postępowania - stwierdził Bartosz Bartyzel z biura prasowego muzeum. Wczoraj przedstawiciele prokuratury w Krakowie zapowiedzieli wszczęcie dochodzenia w sprawie niedopełnienia obowiązków przez dyrekcję muzeum, stwierdzając, że placówka nie miała odpowiedniej ochrony.

Także minister kultury Bogdan Zdrojewski w rozmowie z "Gazetą Wyborczą" zapowiedział wyciągnięcie konsekwencji wobec osób, które zaniedbały swoje obowiązki w muzeum Auschwitz-Birkenau. Rzecznik placówki Jarosław Mensfelt przypomniał tymczasem, że muzeum to rozciąga się na powierzchni dwustu hektarów, a plan ochrony uzgodniony jest z policją. Historyczna tablica zniknęła w piątek (18 grudnia) nad ranem. Odnaleziono ją dwa dni później, w niedzielę wieczorem we wsi pod Toruniem. Policja zatrzymała pięć osób, podejrzanych o kradzież. Trwają poszukiwania zleceniodawcy przestępstwa.