Gazeta Panorama OPOLSKA Wydawnictwo OPOLMEDIA Kontakt
panorama opolska

Wiadomości z Opola i okolic

Poniedziałek, 19 listopada 2018
Imieniny: Elżbiety, Faustyny, Pawła


Von Gaschin odzyskał wzrok


29.03.2014

Zdawało się, że rodzina von Gaschin z Żyrowej miała wszystko: tytuły, rozległe włości, jednak brakowało jej męskich potomków. Brak dziedziców nie był jedynym problemem.


Jak mówi legendarna opowieść, córka grafa urodziła się niewidoma. Hrabia nie umiał sobie poradzić z tym dramatem, zamykał się komnatach, zastanawiał, dlaczego właśnie jego rodzinę spotkało takie nieszczęście. Grafini słynęła z wielkiej pobożności i dobroci. Gdy mijała w drodze z kościoła staruszkę, uklękła przy niej, aby wrzucić pieniądz. Wówczas kobieta spojrzała na arystokratkę i wskazała palcem kierunek między dzisiejszym Gogolinem a Otmętem. Powiedziała coś o wypływającym tam leśnym źródełku. Kazała pojechać na okoliczne bagna i je znaleźć. Hrabina przez tydzień błądziła po podmokłych łąkach aż w końcu zobaczyła tryskający zdrój. Kiedy przetarła oczy córce źródlaną wodą, zdarzył się cud - dziewczynka miała odzyskać wzrok. W 1801 roku von Gaschin ufundował kaplicę pod wezwaniem Matki Boskiej. Wiadomość o tym szybko rozniosła się po okolicznych ziemiach. Zaczęli przybywać do niej pątnicy. Wielu z nich wracało uzdrowionych.

Karol Nawa z Zakrzowa urodził się w 1915 roku. Różnił się od trzynaściorga rodzeństwa, gdyż w wieku 2,5 lat oślepiły go spaliny z samochodu i przestał widzieć. Mimo licznych konsultacji lekarskich, nikt nie dawał jego rodzicom cienia szansy. Lekarze z renomowanych klinik rozkładali bezradnie ręce. Właśnie w jednej z nich spotkali starszą kobietę, która doradziła, żeby udali się do źródła koło Gogolina, słynącego z cudów. Karolek miał pięć lat, gdy mama przyniosła wodę i obmyła nią jego oczy. - Widzę cię - krzyknął chłopiec.

Po latach wspominał jako dorosły człowiek, że nie do końca mu wierzyła. Chowała się za meblami i kazała mówić, gdzie jest. W podziękowaniu za tę łaskę wstąpił do seminarium. Na jego prymicjach matka przypomniała jeszcze raz cudowne zdarzenie. Zaraz po święceniach Karol postanowił udać się do niezwykłego miejsca i odprawić właśnie tam jedną ze swoich pierwszych mszy. Od Otmętu, gdzie brał udział w rekolekcjach, dzieliło go kilka kilometrów.

Na miejscu zdarzyło się kolejne cudowne wydarzenie w jego życiu. Spotkał lekarza - tego samego, który kiedyś próbował go leczyć. Starszy pan natychmiast przypomniał sobie skomplikowany i tragiczny przypadek. Trudno było mu uwierzyć, że 24-letni młodzieniec o roziskrzonych oczach pokonał kalectwo dzięki cudownej wodzie, mimo że ówczesna medycyna była bezradna.