Gazeta Panorama OPOLSKA Wydawnictwo OPOLMEDIA Kontakt
panorama opolska

Wiadomości z Opola i okolic

Niedziela, 19 września 2021
Imieniny: Januarego, Konstancji, Leopolda


Co gorsze: ospa wietrzna czy półpasiec?


meda 30.10.2016

Początek roku szkolnego to dobry czas, aby rodzice przedszkolaków oraz uczniów rozważyli możliwość zaszczepienia swoich pociech przeciw ospie.


Choroba ta wywoływana jest przez niezwykle zaraźliwego wirusa ospy i półpaśca. W Polsce zapadalność na tę chorobę wynosi od 340 do 420 przypadków na 100 tysięcy osób, czyli rocznie zgłaszanych jest od 130 do 160 tysięcy nowych zachorowań.

Zanim pojawią się u chorego krosty, z którymi wszyscy kojarzą ospę, to objawy przypominają grypę lub przeziębienie. Towarzyszy im gorączka, nieżyt nosa, ból gardła, a u młodszych dzieci również utrata apatytu oraz bóle brzucha. Krosty pojawiają się po kilku dniach, poprzedzają je natomiast plamki, zaczerwienione grudki, które przechodzą w pęcherzyki wypełnione płynem surowiczym. Dopiero po następnych kilku dniach krostki przysychają i zamieniają się w strupki. - Opieka nad chorym polega na łagodzeniu objawów - wyjaśnia lek. med. Izabela Fengler z Medycznego Centrum Damiana. - Niezbędna jest również wizyta u lekarza, który postawi właściwą diagnozę, gdyż wiele chorób wirusowych również charakteryzuje się występowaniem gorączki i wysypki.

Ospa, podobnie jak każda choroba zakaźna, może mieć poważne powikłania. Szczepienie w znacznym stopniu pozwoli ich uniknąć, a w przypadku ewentualnego zachorowania, ospa będzie miała łagodniejszy przebieg. - W gabinecie lekarskim często rozmawiamy z rodzicami o profilaktyce chorób zakaźnych, gdyż, jak mówi stare powiedzenie, lepiej zapobiegać niż leczyć - wyjaśnia pediatra Izabela Fengler. - W przypadku ospy powikłania są bardzo poważne, na przykład zapalenie płuc, zapalanie opon mózgowo-rdzeniowych, zapalenie mięśnia sercowego.

Dziecko można szczepić już od 9 miesiąca życia. Podaje się dwie dawki szczepionki w odstępie dwóch miesięcy. Dobrze jest więc zabezpieczyć je przed pójściem do żłobka czy przedszkola. Ospa wydaje się tak popularną i typową chorobą wieku dziecięcego, że rodzice zadają się ignorować potencjalne zagrożenie i wolą, aby dziecko po prostu ją „przechorowało” niż zostało zaszczepione. Lekarze uważają, że to spory błąd. Czasami rodzice organizują tak zwane „ospa party”, gdzie dzieci mają zarazić się od siebie i nabyć odporność na chorobę. To bardzo ryzykowane działanie, gdyż nie wiemy, czy dziecko nie ma właśnie obniżonej odporności, co je dodatkowo naraża na niebezpieczeństwo. Ospa to bardzo zaraźliwa choroba, a podczas „ospa party” również może zachorować dorosły. Przebieg u takiej osoby ma znacznie cięższy przebieg. Dziś pediatrzy uważają, że umyślne narażanie kogoś na zachorowanie to wielka nieodpowiedzialność. Tymczasem starsze pokolenia uważają, że lepiej chorobę przejść w dzieciństwie niż ryzykować zachorowanie w wieku późniejszym.

Faktem jest bowiem, że przebieg ospy u dzieci jest zwykle dość łagodny, jednak u dorosłych ryzyko poważnych powikłań znacznie wzrasta. W wielu krajach Unii Europejskiej, między innymi w Austrii, Niemczech, Włoszech i Szwajcarii, ospa znajduje się w kalendarzu szczepień obowiązkowych dla dzieci. W Polsce natomiast szczepienia przeciw ospie są obowiązkowe i tym samym finansowane z budżetu Ministerstwa Zdrowia, tylko dla określonych grup ryzyka, między innymi dzieci do 12 roku życia z upośledzeniem odporności, dzieci przed leczeniem immunosupresyjnym lub chemioterapią, przebywających w zakładach pielęgnacyjno-opiekuńczych oraz tych, które uczęszczają do żłobków lub klubików dziecięcych.

Półpasiec czy to groźne?
Dorośli chorują na tę niezwykle zakaźną chorobę, gdy zetkną się z wirusem, który u dzieci powoduje zwykła ospę. Może być on uśpiony w organizmie przez lata po wyleczeniu ospy, dlatego zapadają na półpaśca tylko ci, którzy mieli wcześniej ospę wietrzną. Większość ludzi uważa błędnie, że jeśli w dzieciństwie nie przejdzie się ospy, to w wieku dojrzałym istnieje ryzyko zachorowania na coś poważniejszego, czyli półpaśca. Tymczasem to mit, wywodzący się z niewiedzy. Uaktywnia się, gdy szwankuje odporność, człowiek jest osłabiony, wycieńczony lub też atakują go inne choroby, szczególnie nowotworowe i przewlekłe. Do grona osób szczególnie predysponowanych należą też osoby biorące na stałe leki, poddawane chemioterapii czy radioterapii. Wpływ na rozwój choroby ma również stres, złe odżywianie, mała liczba przespanych godzin. Najczęściej dotyka osoby po 50 roku życia. Nie można zarazić się wirusem półpaśca. Jeśli w dzieciństwie nie przeszło się ospy, to po kontakcie z wirusem półpaśca można zachorować na ospę wietrzną.

Półpasiec to bardzo bolesne schorzenie, ponieważ związany jest z długoterminowym bólem nerwowym. Czasami zaczyna się niewinnie, gdyż choroba przypomina grypę z gorączką i bólem ciała oraz głowy. Pierwszym objawem jest swędzenie skóry, które może przypominać poparzenie. Zaczerwienienia pojawiają się tylko z jednej strony ciała, skąd właśnie wzięła się nazwa. Następnie pojawiają się wysypka, która przemienia się w pęcherzyki o żółtym lub krwistym kolorze. Towarzyszą im duże odczucia bólowe. Po trzech tygodniach zastępuje je strup i dopiero wtedy człowiek przestaje zarażać. To jednak nie koniec choroby, gdyż dolegliwości bólowe mogą utrzymywać się nawet do pół roku. Bywa że objawy są odczuwalne nawet przez kilka lat. Żeby je trochę złagodzić można stosować zimne kąpiele czy okłady miejscowe z zimnej wody. Nerwobóle po przebytej chorobie odczuwane są w postaci drętwienia, mrowienia. Często towarzyszą im kłopoty ze spaniem, brak łaknienia oraz ciągłe uczucie zmęczenia.

Leki przeciwwirusowe jedynie łagodzą symptomy, ale nie są w stanie ich całkowicie zwalczyć. Ich skuteczność jest o wiele większa, gdy zostają podane do trzech dni od pojawienia się objawów.

Czasami choroba jest w stanie pojawić się na twarzy. Trzeba wówczas jak najszybciej skonsultować to z lekarzem specjalistą, ponieważ może doprowadzić nawet do poważnego uszkodzenia wzroku. Szczepienie przeciwko półpaścowi nie jest jednoznaczne z tym, że choroba się nie rozwinie. Eliminuje ryzyko zakażenia w 50 procentach.