Gazeta Panorama OPOLSKA Wydawnictwo OPOLMEDIA Kontakt
panorama opolska

Wiadomości z Opola i okolic

Środa, 21 listopada 2018
Imieniny: Janusza, Marii, Reginy


Psychika walczy z chorobami


meda 01.01.2018

Zdarza się, że doskwiera nam złe samopoczucie, odczuwamy dyskomfort psychiczny i nie potrafimy określić skąd on się bierze. Dopadają nas wszystkie możliwe choroby.


Organizm sytuacje nerwowe odreagowuje stresem, a to ma wpływ na obniżenie odporności. W końcu diagnozujemy problem i dostrzegamy, że nasza droga życiowa nie układa się pomyślnie. Nasze plany nie zostały zrealizowane. Czujemy, że utknęliśmy w sytuacji bez wyjścia. Wówczas często stwierdzamy, że najwyższy czas zmienić swoje życie. Dobrym czasem są święta czy też postanowienie noworoczne. Zmiana sposobu myślenia ma wpływ nie tylko na stan zdrowia, ale również choroby, które dopadają nas niczym przysłowiowe czarne kruki. Codziennie niektóre z naszych komórek dzielą się nieprawidłowo, stając się nowotworowymi, co jednak nie oznacza, że zachorujemy na raka. Dlaczego tak się dzieje? Otóż przy dobrze funkcjonującym systemie odpornościowym są one zwalczane zanim zaczną być niebezpieczne i nie dochodzi do ich dalszego rozwoju. Psycholodzy nawołują do zmiany życia: od psychiki począwszy do codziennego dbania o siebie. Zdrowe odżywianie, codzienne spacery i pokonanie co najmniej 6 tysięcy kroków pozwala zregenerować organizm. Patrzenie z optymizmem w przyszłość i nierozpamiętywanie porażek to kolejny krok do wzmocnienia organizmu. Stres umie zrujnować najbardziej zdrowego człowieka. Czasami jesteśmy tak wielkim kłębkiem nerwów, że byle infekcja jest w stanie osłabić skutecznie nasze siły odpornościowe. Niestety, dopiero wtedy okazuje się, że chcieć nie zawsze znaczy móc. Dlaczego tak często ponosimy porażkę i nie udaje nam się dotrzymać postanowień?

„Chcę się zmienić”, a „chcę zmiany” - należy wprowadzić rozróżnienie pomiędzy tymi stwierdzeniami. - Okazuje się, że najczęściej zależy nam na odmianie życia, ale bez ponoszenia kosztów i wysiłku związanego z tym procesem. Tymczasem droga do sukcesu jest trudna do pokonania i wymaga wyjścia ze strefy komfortu. Wraz z nowym rokiem można podjąć się tego wyzwania. Kilka rad pomoże w zawalczeniu o samego siebie.

Najpierw plan
Często formułujemy swoje intencje w formie przyszłościowej i ogólnej, np. będę ćwiczyć, będę się odchudzać, będę się zdrowo odżywiać. Zamiary należy natomiast inaczej definiować, np. „jak tylko wrócę do domu, to wychodzę na siłownię” albo „gdy się obudzę, przygotuję zdrowe śniadanie”. Jeśli powiemy sobie konkretnie gdzie, kiedy i w jakiej formie zamierzamy realizować nasze założenie, wtedy zwiększają się nasze szanse na osiągnięcie sukcesu.

Zwalczyć wymówki
Zdarza się, że gdy już dochodzi do wykonania zadania, zaczynamy się nad nim zastanawiać i szukać dla siebie wymówek. Związane jest to z istnieniem dwóch rodzajów mechanizmów zarządzania sobą: procesami samokontroli, które dyscyplinują nas, aby wytrwać w realizacji celu oraz procesami samoregulacyjnymi, które mają za zadanie wpływać korzystnie na samopoczucie. Należy uważać na zaburzenie równowagi pomiędzy nimi. Jeśli będziemy sobie dogadzać na początku wprawi nas to w dobry nastrój. Jednak po chwilowej przyjemności przyjdzie refleksja, że nie udało nam się wytrwać i nie jesteśmy skuteczni. Każda porażka czy niepowodzenie w zaplanowanych działaniach, będą wpływać na spadek naszej samooceny.

Przykładowo, jeśli sformułowaliśmy nasz plan w formie: „jak tylko wrócę do domu, to wychodzę na siłownię” jednak po powrocie do domu zaczynamy szukać dla siebie wymówek, wyjmiemy z szafki słodycze, to pomimo chwilowej poprawy nastroju, dopadnie nas jego obniżenie. Znowu odczujemy, że nie byliśmy skuteczni i nie zrealizowaliśmy zadania. Gdy jednak zmotywujemy się do działania, pokonując chwilowe uczucie dyskomfortu, zaczynamy być z siebie dumni. Myślimy: „teraz mogę osiągnąć wszystko!”. Nasze zmaganie ze słabościami jest bezcenne, gwarantuje bowiem pojawienie się wysokiej, stabilnej samooceny, która ma wpływ na nasze zdrowie. Pogodny człowiek, pełen wiary staje się silniejszy wewnętrznie.

Co lepsze: stopniowa zmiana czy rewolucja?
To jak intensywnie powinniśmy wprowadzać zmiany zależy od naszej osobowości. Jedni wolą przeprowadzić całkowitą rewolucję, odmienić się w jednym momencie. Motywacją do takiego działania najczęściej są złe doświadczenia. W konsekwencji choroby lub rozwodu może nastąpić pozytywny proces prowadzący do zmiany. Negatywne doświadczenie sprawia, że dotychczas istniejąca struktura rozpada się. I choć na początku może nam się wydawać, że jest to zmiana na gorsze - za chwilę może się okazać zbawienna i pozytywna.

Zwykle jednak proces zmian zachodzi stopniowo. Jeden dobry nawyk, jeden mały krok jest w stanie uruchomić pozytywne zmiany w innych dziedzinach życia. Z badań wynika, że osoby, które zaczynają ćwiczyć mają lepszy nastrój, dbają o zdrowe odżywianie, rzadziej tracą nad sobą panowanie, przestają palić, krócej oglądają telewizję, lepiej śpią, poprawiają jakość relacji z bliskimi, a nawet częściej myją zęby. Dzięki jednej drobnej zmianie następuje efekt domina.

Jak reagować na porażkę?
Jedno niepowodzenie może uruchomić szereg szkodliwych konsekwencji. Z porażkami radzimy sobie różnie - jedni upadają, inni podnoszą się jeszcze bardziej zmotywowani. Carol Dweck, amerykańska psycholog społeczna wskazuje, że rozróżnienie to wynika z przekonań ludzi o stałości lub zmienności osobowości. Jeśli uważamy, że jesteśmy osobami o stałych przekonaniach i postawach, porażka jest dowodem na naszą niską skuteczność. Gdy natomiast wierzymy, że nasz rozwój podlega ciągłym zmianom i nie jest zakończony (co jest znacznie bliższe prawdzie), niepowodzenie stanowi jedynie informację odnośnie naszych działań. Możliwe, że kierunek albo środki były niewystarczające? Może nie włożyliśmy w działania wystarczająco dużo pracy? Należy spróbować znaleźć odpowiedzi na te pytania i zmodyfikować następne postępowanie.

Jak wytrwać w postanowieniu?
Do wykształcenia nawyku potrzeba około trzech miesięcy. Badania Gabriele Oettingen i Petera Gollwitzera pokazują jednak, że czas po zakończeniu tego okresu stanowi punkt krytyczny. Najwięcej osób porzuca swoje postanowienia właśnie w tym czasie, wychodząc z założenia, że przecież możemy sobie trochę odpuścić i dogodzić - w końcu już tyle wytrwaliśmy. Dodatkowo rozpraszają się siły, które pierwotnie motywowały nas do podjęcia zmiany. Dlatego w tym momencie należy być niezwykle czujnym. Warto wtedy korzystać z prostych metod psychologicznych. Polegają one na tym, że wyobrażamy sobie drogę działania, poszczególne kroki, które musimy podjąć aby osiągnąć swój cel. Nie koncentrujmy się na samym pozytywnym wyniku, bo najczęściej odciąga nas to od działania - mamy wówczas poczucie, że sukces już niemal nastąpił. Aby się to stało, trzeba się jednak wysilić. Symulacje procesu sprawiają, że łatwiej nam ten wysiłek podjąć.

Nie ma łatwego przepisu na efektywność i wytrwałość. Wiele osób popełnia błąd wyobrażając sobie już osiągnięty wynik i świętuje sukces zanim podejmie jakikolwiek wysiłek, aby go osiągnąć. To, co może nam pomóc to skupienie się na drodze do celu. Wyobrażanie sobie kolejnych kroków działania, które muszą być podjęte, aby dotrzeć do zamierzonego celu. Dostrzegamy także przeszkody, które mogą się pojawić i utrudnić nam dążenia, dzięki czemu jesteśmy w stanie przygotować „plan B”.