Gazeta Panorama OPOLSKA Wydawnictwo OPOLMEDIA Kontakt
panorama opolska

Wiadomości z Opola i okolic

Czwartek, 12 grudnia 2019
Imieniny: Ady, Aleksandra, Dagmary


Odżywki na ocenzurowanym


26.03.2014

Rozmowa z dr n. farm. Andrzejem Pokrywką, dyrektorem Instytutu Sportu o tym, czy odżywki zawierają substancje niebezpieczne. Jak ustrzec się tych, które mogą zaszkodzić?


- Trudno znaleźć osobę, która by nie sięgnęła kiedyś po suplement diety. Wielu młodych ludzi chętnie sięga po odżywki. Czy produkuje się je głównie z myślą o sportowcach? Czym się różnią od suplementów diety?
- Podstawowa różnica jest oczywista. Pojęcie suplementów diety jest zdefiniowane. To środki spożywcze, które mają uzupełniać dietę, wpływać korzystnie na organizm czy określone jego funkcje, ale nie leczyć. Zazwyczaj są to preparaty będące skoncentrowanym źródłem witamin, składników mineralnych lub innych substancji czy związków, wykazujących efekt odżywczy lub inny fizjologiczny. Termin „odżywki” nie jest określony. Pod tą popularną nazwą dawniej funkcjonowały, między innymi, środki spożywcze specjalnego przeznaczenia żywieniowego (ŚSPŻ), które ze względu na swoje przeznaczenie były produkowane dla różnych grup docelowych, na przykład dla niemowląt i małych dzieci, dla osób chorych lub z zaburzeniami tolerancji pokarmowej czy dla osób wykonujących intensywne wysiłki fizyczne, w tym sportowców. W 2013 roku Parlament Europejski i Rada UE uznała, że preparaty przeznaczone dla sportowców mogą być wprowadzana na rynek jako produkty do normalnego spożycia. Niezależnie od definicji, odżywki to środki spożywcze, podlegające prawu żywnościowemu, a nie farmaceutycznemu.

- Szczególne potrzeby mają sportowcy. I czy to z myślą o nich odżywki są produkowane?
- Jak pokazuje wiele przykładów, o złotym medalu olimpijskim mogą decydować, np. tysięczne części sekundy, dlatego w sporcie wyczynowym wciąż poszukuje się dozwolonych metod wspomagania organizmu. Wykorzystuje się m.in. różnego rodzaju odżywki, które mogą poprawiać efektywność treningu zarówno w sportach o charakterze siłowym, jak i wytrzymałościowym. Dowodem na to jest ogromna liczba publikacji, które stale pojawiają się w czasopismach naukowych. Ale nie tylko sportowcy wyczynowi są odbiorcami takich preparatów. Wraz z rosnącym zainteresowaniem aktywnością fizyczną, dążeniem do uzyskania pięknej, wyrzeźbionej sylwetki, rośnie zapotrzebowanie na preparaty, które mogą w tym pomóc i ten proces przyspieszyć. Dziś nie należy do rzadkości sytuacja, kiedy prezes jednej firmy rywalizuje na korcie tenisowym, trasie maratonu czy na pływalni z szefem innej korporacji. To jest walka prawie „na śmierć i życie”. Aby nie dać się pokonać, panowie wzmacniają się odżywkami. Często rywalizujemy również z samym sobą. Robimy wszystko, żeby poprawić swój wynik i nawet jeśli na początku nie mamy zamiaru korzystać z odżywek, to przychodzi moment, kiedy się na nie decydujemy. Jest wreszcie wiele innych sytuacji, kiedy odżywki są wskazane, bo organizm wymaga wzmocnienia.

- Można więc wysnuć stąd wniosek, że rynek odżywek ma się dobrze, a mieć się będzie jeszcze lepiej? Podobno w zeszłym roku wartość sprzedaży - tylko tej części dla sportowców - wyniosła ponad 1 mld zł.
- Sprzedaż odżywek znacznie przyspieszyła i rośnie rocznie średnio o 20 proc. W Stanach Zjednoczonych zaledwie w ciągu kilku ostatnich lat wzrosła ponad 3-krotnie. To jest bardzo dużo. Wpływ na to mają również reklamy, które propagują modę na bycie fit i sprawnym fizycznie.

- Dziś odżywki dostępne są nie tylko w aptekach, na siłowniach i w klubach fitness. Można je nabyć także w wielu sklepach, m. in. ze zdrową żywnością, w sklepach z artykułami dla sportowców, ale również w internecie. Jak wygląda sprawa skuteczności i bezpieczeństwa tych kupowanych z niezbyt wiarygodnego źródła?
- To jest problem. I nie dotyczy on tylko preparatów nabywanych z wątpliwego źródła, jakim może być np. internet. Ponieważ odżywki, podobnie jak suplementy diety, nie są lekami, nie podlegają więc takiej rygorystycznej kontroli. Nieuczciwi producenci stosują w nich substancje, które są niedozwolone. Producenci owszem, mają obowiązek deklarowania składu na opakowaniu, ale często tego nie przestrzegają. Z tego powodu nawet do tzw. pewnego źródła sprzedaży może trafić preparat, który zawiera nie to, co zawierać powinien. Nawet produkty w obrębie jednej partii nie są tożsame. Zdarza się, że w jednym opakowaniu jest kilka dobrych, a kilka szkodliwych tabletek czy kapsułek z niedeklarowanymi dodatkami. Kiedy w 2002 r. Laboratorium w Kolonii, na zlecenie Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego, wykonało badania ponad 600 odżywek dla sportowców, okazało się, że w 15 proc. znajdowały się niedopuszczalne środki anaboliczne. Z kolei w 2006 r., także w Niemczech, anaboliki wykryto w... preparatach z witaminami i minerałami. Zajmując się sportowcami często mamy do czynienia z tzw. nieświadomym dopingiem. Nie wiadomo, czy odżywka, reklamowana jako skuteczna i bezpieczna, nie okaże się środkiem dopingującym. Nawet podczas igrzysk w Soczi miały miejsce przypadki dopingu, prawdopodobnie w następstwie zastosowania suplementów diety lub odżywek, które zawierały substancje zabronione.

- Jakie są efekty stosowania takich odżywek?
- Mogą być opłakane. To zależy oczywiście od tego, co znalazło się w odżywce. Najczęściej są to steroidy anaboliczne, substancje pobudzające i środki moczopędne. Stosowane często i w nadmiarze na pewno zdrowia nie dodadzą.

- Czy wobec nieuczciwych producentów jesteśmy całkowicie bezradni?
- Nie musimy być bezradni. Co prawda, wciąż nie ma ogólnoświatowego systemu pozwalającego eliminować z rynku szkodliwe produkty, ale już widać pierwsze „jaskółki”. W niektórych krajach podejmowane są celowe działania, np. w Niemczech, Wielkiej Brytanii czy w Holandii. Holenderski program „Netherlands Security System Nutritional Supplements Elite Sports” (NZVT) skupia producentów suplementów i odżywek oraz laboratoria, które analizują produkty. Producenci, którzy chcą dołączyć do tego systemu muszą spełniać określone wymagania, tj. przestrzegać specjalnych procedur związanych z zakupem surowców oraz materiałów niezbędnych do produkcji, kontrolą procesu produkcyjnego czy właściwym etykietowaniem produktów. Każda partia wyprodukowanego produktu jest poddawana analizie laboratoryjnej w kierunku zawartości stymulantów i steroidów, a w efekcie konsument otrzymuje sprawdzony produkt, specjalnie oznakowany. W polskim Instytucie Sportu stworzyliśmy również nowoczesne laboratorium diagnostyczne, współfinansowane ze środków PARP-u, do testowania właśnie takich produktów. Powstał też „Klaster Roślinnych Produktów Leczniczych i Suplementów Diety”, który ma przyczyniać się do podnoszenia jakości, zwiększenia skuteczności i bezpieczeństwa produktów leczniczych oraz odżywczych.

- To wystarczy, żeby rynek odżywek stał się rynkiem rzetelnych producentów?
- Jeśli to nie wystarczy, trzeba będzie myśleć o nowych inicjatywach. Problem narasta. Aż 30 proc. pozytywnych wyników badań antydopingowych, przeprowadzonych w ostatnich latach u sportowców w Polsce, związanych jest z używaniem suplementów diety i odżywek, w składzie których były środki dopingujące. Ilość takich substancji w produktach dla sportowców znacznie wzrosła od momentu, kiedy zaczęto zamykać sklepy z dopalaczami. Dlatego nie możemy siedzieć z założonymi rękami i musimy działać - tu już nie chodzi tylko o sportowców walczących o medale i trofea, ale i przysłowiowego Kowalskiego.