Gazeta Panorama OPOLSKA Wydawnictwo OPOLMEDIA Kontakt
panorama opolska

Wiadomości z Opola i okolic

Niedziela, 31 maja 2020
Imieniny: Anieli, Feliksa, Kamili


Krokowa: Albert Kaspar Ewald i zapach siarki


Agnieszka Malik 25.05.2015

Zamek w Krokowej rzadko trafia do przewodników, choć jego właściciele należeli do najstarszych i najciekawszych rodów na Pomorzu.


Krokowa, woj. pomorskie, powiat pucki

  • noclegi w komnatach zamkowych i Podzamczu
  • Restauracja Zamkowa
  • Archivum Crocovianum
  • Muzeum Regionalne w Krokowej
  • park z magnolią, miłorzębem japońskim, platanami 
  • www.zamekkorokowa.pl
  • nawigacja GPS: N 54°46′38 E 18°9′49


NASZA OPINIA

Zamek w Krokowej z daleka wygląda, jakby stał na wyspie. Prowadzą do niego urocze mostki, a dawną atmosferę przypominają wypielęgnowane żywopłoty i drzewa pamiętające przedwojennych właścicieli. Każdy, kto jest tu po raz pierwszy powinien znaleźć czas na zrobienie rundki wokół zamku. We wnętrzach czeka kawa, ciepły posiłek lub deser. Szczególnie apetyczne są maliny na ciepło. Koneserzy pięknych rzeczy i właściciele zasobnych portfeli mogą kupić artystyczne wyroby, które będę im przypominać chwile spędzone w Krokowej.

Wzrok przyciągają przepiękne piece kaflowe oraz misternie rzeźbione meble. Można również zaglądnąć do kolejnych komnat, w których nie ma nadzorców, śledzących każdy krok. Swobodna atmosfera sprawia, że każdy chce zatrzymać się tu choćby przez chwilkę.

W Archivum Crocovianum przygotowano ekspozycję rodzinną, przybliżającą historię właścicieli oraz pamiątki z ich rodzinnego domu. Część hotelowa oddzielona jest od restauracyjnej, dzięki czemu nie ma tu turystów pstrykających zdjęcia.

PAŁACE I ZAMKI W POBLIŻU
Rzucewo - zamek
Ciekocinko - pałac

HISTORIA
Rodowa siedziba pozostawała nieprzerwanie w ich rękach aż do 1945 roku. Historie o szlachcicach z wyrzutami sumienia, porywczych arystokratach i zbłąkanych duszach wpisane są w krokowskie mury.

Pierwsze wzmianki o właścicielach Krokowej odnotowano w dokumentach w 1285 roku, a pierwszy skandal wybuchł już piętnaście lat później. Biskup wrocławski miał dość skarg na Piotra Krokowskiego, wnoszonych przez cysterskie zakonnice w Żarnowcu. Szlachcic zachowywał się niegodnie w poświęconym miejscu: przeszkadzał w nabożeństwach, krzyczał i gwizdał. Żeby zlikwidować konflikt, biskup udzielił Krokowskiemu pozwolenia na wybudowanie własnego kościoła w Krokowej.

W 1375 roku wspomniany jest w księgach rodowych Gneomyrus domicellus Craccouie. Rycerz nieprzypadkowo miał na imię Gniewomir. Słynący z krewkiego charakteru, łatwo chwytał za broń i najczęściej za pomocą miecza rozwiązywał konflikty. Opamiętanie przyszło, gdy zabił sąsiada Michała Kunostowicza ze Sławoszyna. Najprawdopodobniej powodem zatargu była sprzedaż folwarku siostrom z klasztoru w Żarnowcu. Gniewomir przez 365 dni pokutował za swój czyn. Opatrzność ukarała go jeszcze dotkliwiej. W 1399 roku w walce z Tatarami zginął jego syn. Krzyżacy wypłacili mu co prawda rekompensatę pieniężną, ale i tak nie ułagodziło to bólu ojca.

Kaszuba o nieprzeciętnej sile
W 1448 roku panią na zamku została ostatnia spadkobierczyni rodu Katarzyna, która poślubia podkomorzego Jerzego z Wikrowa. Przyjął on nazwisko Krokowskich, podtrzymując w ten sposób tradycję wygasającego rodu. W latach 1476-1501 włościami zarządzał jego syn Wawrzyniec, zwany Kaszubą, o którego nieprzeciętnej sile opowiadano legendy. W 1516 roku po wyroku sądu duchowego Hans, syn Kaszuby został skazany na karę śmierci przez ścięcie za napad i zagarnięcie posiadłości w Salinie. Burmistrz Gdańska Eberhard Ferber postanowił odstraszyć kolejnych naśladowców, każąc nabić głowę szlachcica na pal i wystawić na trzy tygodnie przed bramą świętego Jakuba. Nie pomogły zaszczytne funkcje Wawrzyńca, jak choćby starostwo w Lęborku czy wysokie koligacje rodzinne - jego brat był opatem klasztoru cystersów w Oliwie.

Za kolejnego właściciela Rajnolda Krokowskiego do zamku wrócił dawno zapomniany spokój. Służył on na dworze króla francuskiego Henryka II, króla Zygmunta Augusta i pomagał książętom hugenockim, od których otrzymał tytuł marszałka Francji, a browar w Pucku od księcia Brunszwiku. W 1726 roku umarł ostatni z rodu - Krzysztof, kapitan wojsk polskich. Spadkobiercą został Kaspar Reinhold von Krockow, oddany króla pruskiego. Nie był jednak w stanie utrzymać rozległej posiadłości, więc trafiła ona na licytację. Wydawało się, że ciągłość rodowa zostanie przerwana i majątek trafi w obce ręce.

Zwycięska Luiza
Wystawiony na aukcji zamek kupiła za największą kwotę - 40 tysięcy talarów - Luiza von Krokow. Było to niespotykane, ponieważ kobiety nie mogły brać udziału w negocjacjach finansowych. Hrabina uzyskała jednak pełnomocnictwo męża, potwierdzone przez samego króla pruskiego. To dzięki niej o zamku w Krokowej zaczęła mówić się w całej Europie. Stworzyła bowiem okazały 50-hektarowy park, który zachwycał znawców sztuki ogrodowej. Na jej polecenie zasypano fosę i zlikwidowano wały obronne. Udało jej się nawet otrzymać zgodę na handel zbożem z Rosją.

W 1803 roku zamek przejmuje jej syn Albert Kaspar Ewald von Krockow, szybko zyskując niechlubne miano „szalonego”. Podobno nawet po śmierci widywany był na pobliskim wzgórzu w otoczeniu kilku psów myśliwskich ziejących piekielnym ogniem. Czasami przemknął niczym wicher na czarnym rumaku. Pozostał po nim tylko zapach siarki.

Dwóch braci
W 1878 roku kolejnym dziedzicem zostaje 5-letni hrabia Döring von Krockow, który zarządca włościami aż do 1945 roku. Hrabia Döring wychowywał swoje dzieci zarówno w duchu niemieckim, jak i polskim. Miało to szczególny wpływ na jego czterech synów. Wymusiła to specyfika regionu, który po 1920 roku został włączony do Polski.

Reinhold w czasie wojny walczył jako polski ułan w stopniu oficera w Pułku Strzelców Konnych w Chełmnie. Nie wiedział, że jego młodszy brat w tym samym czasie brał udział w działaniach wojennych po przeciwnej stronie. Gdy powrócił do domu, zastał Heinricha w niemieckim mundurze, szykującego się do wyjazdu na front wschodni. Tak samo postąpił Urlich, który uciekł do Niemiec i służył w wojsku hitlerowskim, nie chcąc być wcielonym w polskie szeregi. Czwarty z braci 26-letni Albrecht, chcąc uniknąć walki i wyjazdu na front, okaleczył się, ucinając sobie duży palec u nogi. W czasie wojny zajmował się majątkiem i zamkiem.

Reinhold w czasie kampanii wrześniowej dostał się do niewoli. Postanowił przyznać się do niemieckich korzeni. Dowodem miała być blizna na twarzy od szabli. Właśnie taką samą mogli się poszczycić niemieccy studenci, którzy słynęli z chęci do pojedynkowania. Dano mu wiarę i zwolniono do domu.

Niespodziewanie w 1943 roku do wojska powołano zarządcę folwarku w Krokowej Alberta Orła, który miał piątkę dzieci. Reinhold bez wahania podjął decyzję - zastąpi swego pracownika. Bez wahania zmienił fason munduru, opowiadając się tym razem po niemieckiej stronie. 7 kwietnia zginął w czasie walk o Narew. Cztery miesiące później do Krokowej dociera kolejna tragiczna wiadomość - na Litwie stracił życie Heinrich. Trzeci z braci również nigdy nie wrócił do domu.

Po wojnie zamek opustoszał. Zamieniono go na państwowe gospodarstwo rolne. Prace remontowe zabytkowego obiektu rozpoczęły się dopiero w latach dziewięćdziesiątych XX wieku. Historia zatacza krąg, ponieważ jednym z pomysłodawców tego przedsięwzięcia był Albrecht von Krockow. W 1983 roku wrócił do Polski, aby oglądnąć upadającą posiadłość, której był jedynym spadkobiercą. Po przesłuchania przez służby bezpieczeństwa szybko wyjeżdża do RFN.

Wraca jednak do Polski po upadku komunistycznego reżimu. Fundacja Europejskie Spotkania Kaszubskie - Centrum Kultury Krokowa sprawiła, że zamek odżywa na nowo. W hotelu pojawili się goście, miłośnicy historii mogą poznać w salach muzealnych tajemnice tego miejsca. Nie brakuje również nowoczesnych rozrywek, jak choćby pobliskiego pola do golfa. Albrecht razem z rodziną odwiedzał Krokową zawsze 2 września w dniu swoich urodzin. Chętnie spotykał się z kolegami, z którymi chodził do szkoły. W zamku czekał na niego przygotowany apartament. Zmarł w 2013 roku w wieku 94 lat. Po jego śmierci zamek chciał odzyskać jego syn Ulrich, emerytowany oficer Budeswehry. Jako dorosły człowiek nauczył się mówić po polsku i prowadzi działalność gospodarczą niedaleko od Krokowej.

Kaszubska Notre Dame
Kościół pod wezwaniem Świętej Katarzyny Aleksandryjskiej w Krokowej przypomina swoją budową paryską katedrę Notre Dame. Powstał w 1850 roku dzięki inicjatywie i samozaparciu Karola Gustawa Adolfa von Krockow, który postanowił zaprojektować podobny cud architektoniczny. Zdał również egzamin czeladniczy, aby móc uczestniczyć w jej budowie. Neogotycka budowla powstawała siedemnaście lat, a hrabia po jej ukończeniu otrzymał tytuł majstra budowlanego.

Więcej zdjęć z zamku w Krokowej w galerii "Musisz to zobaczyć":
Krokowa i graf z tytułem czeladnika