Gazeta Panorama OPOLSKA Wydawnictwo OPOLMEDIA Kontakt
panorama opolska

Wiadomości z Opola i okolic

Wtorek, 13 listopada 2018
Imieniny: Arkadii, Krystyna, Stanisławy


Przepis na podbój wybrzeża - część druga obiadowa. Na zaostrzenie apetytu Sarbinowo


Agnieszka Malik 07.08.2014

Składniki są proste: nocleg najlepiej przy samej plaży z widokiem na morze, lokalne rarytasy i moc atrakcji w pobliżu. Do tego świetne towarzystwo, samochód oraz chęć pokonania 161 kilometrów.


Składniki mamy już ustalone: nocleg musi być przy samej plaży, gdzie stężenie bezcennego jodu jest największe. Zależy nam, aby siedząc na balkonie widzieć jedynie piasek i morze. Do tego sprawdzona kuchnia z lokalnymi pysznościami. W przepisie uwzględniamy perełki turystyczne, o których istnieniu nie wiedzą czasami nawet miejscowi. Smakoszy polskiego wybrzeża zabieramy do Sarbinowa.

Sarbinowo - drugie danie pełne przyrodniczych rarytasów
Składniki na dwa noclegi:
„Dom przy Plaży”, restauracja „Po schodkach”, pałac i latarnia w pobliskich Gąskach, tradycyjna zabudowa rybacka w Chłopach, Ogrody Tematyczne „Hortulus” w Dobrzycy.

Wykonanie:
Docieramy do Sarbinowa, które od Niechorza oddalone jest 75 kilometrów. Nie wiele osób wie, że kilkadziesiąt lat temu osada znajdowała się 1500 metrów od morza. Przed I wojną światową groziło jej pochłonięcie przez fale i dlatego w 1910 roku wybudowano wzdłuż plaży kamienno-betonowy mur oporowy o kilometrowej długości, który ocalił miejscowość przed zagładą. Było to idealne miejsce na stworzenie w 2013 roku jednej z piękniejszych promenad na wybrzeżu. W czasie prowadzonych prac odkryto również zabytkowe wzmocnienia z pocz. XX wieku. Z tego samego czasu pochodzi „Dom przy Plaży”, w którym przed wojną mieściła się letnia apteka. Właściciele, mieszkający w Koszalinie, otwierali ją tylko w czasie wakacji dla turystów. Tak było aż do 1939 roku. Po zmianie granic Sohrenbohm przemianowano na Sarbinowo, a aptekarze w ramach akcji przesiedleńczej wyjechali na Zachód w 1947 roku. Po prawie 50 latach postanowili odwiedzić ponownie rodzinne strony. Nie byli pewni tego, co zastaną. Nowe państwo, nowa rzeczywistość, nowy język przerażały, ale ciekawość była silniejsza. Do Sarbinowa przyjechali taksówką z Koszalina. Syn aptekarza z nostalgią wspominał stare drzwi pod schodami, którymi jako 15-latek wymykał się na plażę.

Dawna apteka od 1992 miała już nowych właścicieli, którzy postanowili odrestaurować ruinę przy wydmie. Stworzyli pensjonat przypominający zameczek. Dziś od morza dzieli go jedynie kamienna furtka, porośnięta winoroślą. Miejscowi śmieją się, że to drzwi do tajemniczego ogrodu. Z okien wieży roztacza się jeden z najpiękniejszych widoków w Sarbinowie, a docierająca bryza nie pozwala zapomnieć, że do morza jest zaledwie kilka kroków. Po drugiej stronie „Domu przy Plaży” zaczyna się zupełnie inny świat. Liczne sklepy kuszą muszlami, czapkami marynarskimi i bursztynami zatopionym w szklanych buteleczkach. Knajpki wabią zapachami, ale najlepsze recenzje gastronomiczne zbiera restauracja „Po schodkach”. Kto tam trafi, będzie wracał jak bumerang. Atutem jest nie tylko domowe jedzenie, ale również widok z tarasu na Bałtyk.

Widać stąd plażę, którą docieramy do XIX-wiecznej latarni morskiej w Gąskach. Tuż koło domu latarnika przez cały rok pasą się ptaki z drewna, symbol miejscowości. Aby dotrzeć na ponad 50-metrowy szczyt, trzeba pokonać 226 granitowych schodów. Rozciąga się stąd fenomenalny widok: na Mielno, Chłopy, Sarbinowo. To drugi co do wielkości obiekt, którego światła docierają na odległość 43 kilometrów. W 1877 roku umieszczono w latarni lampę naftową, zastępując ją 50 lat później elektryczną. 900 metrów dalej wśród drzew skrywa się Pałac Morski z XIX wieku otoczony ponad 6-hektarowym parkiem. Nad stawem często można spotkać wędkarzy.

Dwa kilometry od Gąsek czeka kolejna atrakcja - Chłopy, słynące z zabytkowej zabudowy rybackiej. Stare szachulcowe chałupy przypominają o czasach, gdy rybołówstwo było podstawą egzystencji każdej z miejscowych rodzin. Przez chwilę można sobie wyobrazić, jak rankiem ojcowie i starsi synowie wracali z połowów i na plaży suszyli sieci. Dziś nadal w morze wypływa dwanaście kutrów, a tajniki zawodu przekazywane są z pokolenia na pokolenie.

Przez osadę przechodzi szesnasty południk, oznaczony na skraju miejscowości wielkim głazem. Rybacy w ramach Stowarzyszenia Rozwoju i Promocji Starej Osady Rybackiej Chłopy „16 Południk” organizują imprezy dla turystów. Chcą, aby poznali sekrety coraz rzadziej spotykanego zawodu. Zabierają turystów na połowy, aby przekonali się na własnej skórze, jak bardzo zmieniły się realia bycia rybakiem.

Ogród Magii Czasu Przestrzeni Iluzji i Wyobraźni, największy na świecie labirynt grabowy z 20-metrową wieżą widokową, 30 ogrodów tematycznych to atrakcje, które znajdują się zaledwie 12 kilometrów od Sarbinowa. Nie można tu przybyć na godzinę czy dwie. Czas w Dobrzycy zatrzymuje się i jak za dotknięciem różdżki zmieniają się otaczające nas światy. W ogrodzie japońskim można odpocząć na azjatyckim mostku, łatwo się zgubić wśród żywopłotów przyciętych na styl francuski. W zakątku poświęconym wybitnemu architektowi Antonio Gaudiemu na zmysły działają liczne zapachy, szum wody spływającej z fontanny składających się z tysiąca kolorowych szkiełek. Dzieci uwielbiają zakątek aniołków, szukają skrzatów i domku baba jagi. Ona sama siedzi koło stawu i bacznie się przygląda spacerowiczom. Ci odważniejsi siadają koło niej do rodzinnej fotki. Miejsc na wypoczynek jest mnóstwo: hamaki ukryte są w ogrodach zielnych, koło oczek wodnych nie brakuje leżaków, stoliki kryją się w altanach.
Ogrody na powierzchni ponad 4 hektarów z ponad 6 tys. roślin istnieją od 1992 roku. Wiele egzotycznych i unikalnych na skalę światową odmian można kupić na miejscu. W sezonie pracuje tu ponad 200 osób, które podążają od ogrodów zmysłów, gdzie woń rozsiewają najbardziej aromatyczne kwiaty, do ogrodów barw: niebiesko-żółtego czy purpury i ognia.

Nowością jest otwarty miesiąc temu labirynt, zajmujący hektarową powierzchnię. Prowadzą do niego jedynie trzy wejścia. Pomysłodawcą idei jest Piotr Bigoński, współwłaściciel Ogrodów Tematycznych „Hortulus”, który zaczął projekt od kartki papieru. Wybrał grab, który słynie z olbrzymiej zdolności przystosowawczej. Świetnie znosi cięcie i daje się łatwo formować. Jest odporny na przymrozki i nie zrzuca zimą liści. Tworzony był w tajemnicy od kilkunastu lat. Pierwsze sadzonki włożono do ziemi w 2003 roku. Dziś pracownicy, przycinający liście 18 tysięcy grabów, nieraz gubili się w zaułkach labiryntu. Współwłaścicielka Iwona Bigońska uważa, że przez 10 lat przeszli trasę jak z Koszalina do Amsterdamu.

3,2 kilometry korytarzy mają 2 metry wysokości. Jego przemyślne konstrukcje widać najlepiej z góry i właśnie dlatego powstała 7-piętrowa wieża obserwacyjna, przypominająca swoim kształtem podwójną nić DNA, będącą w przyrodzie nośnikiem informacji genetycznej wszystkich żywych organizmów. Aby ją pokonać, trzeba przejść 102 schody. Z platformy widokowej podziwiać można nie tylko labirynt, ale również wody Bałtyku czy też Górę Chełmską w Koszalinie. Dowcipnisie uważają, że brakuje jedynie panoramy Tatr.

Dla dzieci przygotowano niższy labirynt z bukszpanu, żeby bez stresu mogły poznać skomplikowaną roślinną strukturę. Zgodnie z wierzeniami labirynt miał chronić przed złymi duchami, które zgubią się w ślepych zaułkach, a rybacy do dziś wierzą, że wyjście z gąszczu oznacza pomyślność: zarówno w czasie połów, jak i w życiu prywatnym. Ogrody „Hortulus” zmieniają się co roku. Właściciele już dziś szykują kolejne atrakcje. Będzie to 3-hektarowe jezioro, gdzie wyeksponowana zostanie roślinność wodna.

Kolejna miejscowość czekająca na smakoszy polskiego wybrzeża znajduje się zaledwie 8 kilometrów od Sarbinowa. Trzecim daniem po Niechorzu i Sarbinowie będzie Mielno.

Więcej o urokach polskiego wybrzeża:
Niechorze - pierwsze danie pełen latarnianych atrakcji
Mielno - rarytas dla wielbicieli historycznych miejsc
Ustka - smakowitość pełna bunkrów i tajemnic